Nazywają je Miastem Straceńców.

Graleyn nie należy do ludzi. W tym niepozornym miasteczku dzieje się więcej, niż sobie wyobrażasz. W cieniu starych murów kryją się istoty, które nie powinny istnieć. Siedzą w karczmie i piją wino. Prowadzą warsztaty i sklepy. Ludzie nie mają nic przeciwko… Głównie dlatego, że nie wiedzą o tym, iż miasteczko jest stolicą świata nadnaturalnego. A to, że czasem ktoś zniknie...

No cóż, zdarza się.


sobota, 11 sierpnia 2012

„ W ochronie cmentarza!”


~[ Uwaga: Mogą wystąpić przekleństwa]~

***

Mężczyzna szedł przez Graleyn, krokiem pewnym i szybkim, nie zważając iż nowo przybyły osobnik budzi jakieś zainteresowanie.
Jego twarz miała poważny wyraz twarzy, zielone oczy coś, co kazało nie zbliżać się do niego i nie przeszkadzać. Czarne włosy do ramion, związane w kucyk.
Owy mężczyzna co chwilę zaglądając w jakąś mapkę skierował się w stronę cmentarza.
Zatrzymał się przed bramą, by po chwili przekroczyć nią i równie szybkim i pewnym krokiem co wcześniej kroczyć przed siebie.
Gdy tylko jego oczom ukazał się białowłosy mężczyzna zatrzymał się.
- Necro Green?- zapytał spokojnie, stojąc przed grabarzem wyprostowany.
- Tak, znalazłeś mnie kolego. W czym mogę służyć?- Nekromanta spojrzał na mężczyznę spokojnie, oblizując wargi.
- Jestem Gabriel Knox, członek Elitarnej Organizacji Zwalczającej Niebezpiecznych Magów. W skrócie E.O.Z.N.M.- powiedział czarnowłosy, z poważną miną. Jego poważne przemówienie skwitował chichot.
- Jestem niebezpieczny i przyszedłeś mnie zwalczyć? A to nowina…- stwierdził Necro wyraźnie rozbawiony.
- Nie. Przyszedłem prosić Cię o pomoc. W pobliżu swoją siedzibę ma groźna szajka magów. Planują przyłączyć do siebie, albo zabić każdego maga w najbliższej okolicy.- wyjaśnił.
- Och, to takie dramatyczne.- stwierdził Necro teatralnym tonem, spokojnie opierając się na łopacie.- Naprawdę myślisz, że będzie mi się chciało wam pomagać. Mam ważniejsze sprawy na głowie.- odwrócił się z zamiarem powrócenia do przerwanego zajęcia.
- Mają w swoich szeregach Nekromantów. Nasi szpiedzy donoszą iż będą chcieli wykorzystać ten cmentarz do zasilenia swojej armii i…
- ŻE CO PROSZĘ!? ZASILAĆ ARMIĘ ZA CENĘ ZNISZCZENIA MOJEGO PIĘKNEGO, CUDOWNEGO, CMENTARZA?- Green wyglądał teraz jak wściekła, dzika bestia, przyzwana z czeluści piekielnych.- Ja im dam! Mój cmentarz, mój piękny cmentarz…!
- Tak myślałem, że zareagujesz tak na tę informację. Więc jak?


~~*~~

- A więc gdzie jest ta ich siedziba?- zapytał Necro, nalewając do szklanek czystej, świeżej wody z glinianego dzbana.
- Niewielki pałacyk, godzinę jazdy karocą stąd. Dobrze strzeżony.- mruknął Knox opróżniając jednym haustem szklankę wody.
Necro pił w przeciwieństwie do niego powoli.
- I niby jak chcesz się tam dostać?- Grabarzowi nie podobała się wizja walki. Był zbyt wielkim pacyfistą… Oczywiście do momentu.
Gabriel uśmiechnął się do niego, rozkładając dwa pergaminy na dużym, drewnianym stole. Jeden był mapą okolic pałacu, drugi planami.
- Za kilka dni organizowany jest bal dla okolicznych magów, którzy z całą pewnością się do nich przyłączą. Są raczej beznadziejni, a tam obiecują im władzę, siłę i potęgę. W każdym razie, pójdziemy na ten bal. Rozniesiemy ich i zwiewamy o tymi korytarzami…- pokazał mu na planie budynku drogę.
- Tak, oczywiście. Rozniesiemy ich we dwójkę i uciekniemy ze śmiechem bez ani jednego draśnięcia.- prychnął Necro.- Z resztą nie wydaje Ci się podejrzane, że dwóch facetów przyjdzie ze sobą na bal… Proszę.
- Och, jeszcze pracuję nad tym planem. Czepiasz się strasznie.- stwierdził mężczyzna. Zamyślił się na chwilę.- Mogę podłożyć energetyczne kule, które wybuchną na mój rozkaz, kiedy my będziemy już daleko. A nad tą drugą sprawą jeszcze pomyślę.

~~*~~


- Nie ma mowy.- powiedział oburzony wręcz Necro.- Jestem świrem, wariatem, samosadystą, ale honor swój mam!
Gabriel uśmiechnął się szerzej.
- To jedyny sposób a z naszej dwójki to ty jesteś bardziej…Em…. Przystosowany do tej roli.- powiedział spokojnym tonem.
- Nie ma mowy Knox. Nie założę tego!- Grabarz wskazał na ciemnozieloną suknię niemal z obrzydzeniem. Ani trochę nie podobała mu się ta część planu maga.
- Green, inaczej twój cmentarz legnie w gruzach!  Chyba tego nie chcesz, co?- Gabriel nauczył się grać na tę jedną kartę.
- N…No dobra. Ale robię to tylko i wyłącznie w ochronie mojego cmentarza!- westchnął zrezygnowany nekromanta, chwycił suknię, gorset oraz pasujące do sukni zielone buty ruszył do pokoju. Gabriel ruszył za nim, by pomóc mu z zakładaniu gorsetu.



~~*~~
- Knox, wiesz, że cię nienawidzę?- zapytał Necro idąc wyprostowany po linii prostej z książką na głowię.- Nienawidzę Cię za te upokorzenie jakie muszę znosić. Mam nadzieje że zdechniesz szybko.
Czarnowłosy wywrócił tylko oczami przyglądając się Necro.
- Nie gadaj, tylko ćwicz. Musisz zachowywać się jak prawdziwa dama, by nas nie wykryli.- powiedział spokojnie, w związku z czym w jego stronę poleciała księga, którą Szalony Grabarz utrzymywał jeszcze przed momentem.- Dobra, przejdźmy do lekcji tańca…
Podszedł do Necro, chwycił jedną jego dłoń, jedną rękę położył w talii. Green chcąc nie chcąc położył mu dłoń na ramieniu.
- Jeśli nie chcesz zginąć, nie przesuwaj tej ręki niżej.- warknął jeszcze białowłosy.

~~*~~
Knox wyszedł zaraz po pomocy w założeniu gorsetu Necro. Czekał aż ten założy resztę suknię balową i pokarze się w niej… Musiał wiedzieć, czy będzie wyglądać dobrze.
Już po chwili z morderczym spojrzeniem ze swojej sypialni wyłonił się Necro… Który wyglądał jakby był swoją siostrą bliźniaczką.
- Nienawidzę Cię Knox.- stwierdził widząc jego tłumiony śmiech.- Nienawidzę Cię jak cholera zasrany idioto…- dziś cały optymizm białowłosego uleciał HEN! Daleko.
- Przerzuć swoją nienawiść na tamtą szajkę. To przez nich musisz to założyć.- powiedział na co Necro zmrużył niebezpiecznie oczy i wrócił do swej sypialni.
Tam zaczął kombinować nad jakimś prostym zaklęciem który rozwiąże ten cholerny gorset…
- Jak kobiety mogą to nosić.- westchnął cicho i wypowiedział zaklęcie.


~~*~~


Obaj siedzieli w karocy. Necro, przebrany teraz za niejaką Daiane North, siedział obrażony na cały świat a w szczególności na Knoxa, gapiąc się w okno.
Gabriel spojrzał na współpracownika.
- No nie obrażaj się, Green. Dobrze wiesz, że to dla twojego cmentarza…
- Zamknij szczękę, jeśli nie chcesz się stać jego częścią.- mruknął grabarz w odpowiedzi.
Karoca zatrzymała się.  Gabriel otworzył drzwi i wyszedł, pomagając też wyjść Necro.
- Choć Daiane. Pora na nas.- powiedział z uśmiechem, na co Green zachichotał jak kobieta i dając sobie usłużyć ramieniem ruszył z zielonookim do pałacyku.
Wskazano im drogę do Sali balowej
- A teraz szanowny pan Alexander Trash, wraz ze swoją partnerką Daiane North…
Oboje zeszli po krótkich schodach by po chwili dołączyć do tańczących.


~~*~~

-„Cholera, dosyć domyślni ci magowie…”- biegł ile sił w nogach Necro, starając nie zabić się w sukience. Coraz lepiej słyszał kroki pościgu.
-„Kurwa, nigdy więcej nie zakładam sukienki. NIGDY!”- wrzeszczał w myślach, nadeptując na jej dół i lądując na kamiennej posadzce. Szybko się pozbierał.
- Tam jest!- usłyszał krzyki i już po chwili mijały go kule różnych zaklęć. Szybko rzucił krótkie zaklęcie wiążące nogi, usłyszał jak jeden z nich pada w głuchym jękiem.
Skręcił w jakiś korytarz, jednak poczuł silny ból i ostatnim co mu przemknęło przez myśl było
- „Kurwa, zaklęcie ogłuszające…”

~~*~~

Obudził się z ogromnym bólem głowy. Otworzył oczy, mięśnie bolały go okropnie… Zaraz.
- Gdzie ja jestem?- zapytał nieco nieprzytomnie.
- W lochu naszego pałacyku panie…?- zapytał mag w czerwonej szacie przyglądając się Necro… Który powieszony był do sufitu jakimiś łańcuchami, z rękoma rozłożonymi na krzyż.
- Necro Green… I gdzie podziała się moja suknia…- warknął nie czując się zbyt komfortowo  z tym, że jakiś facet ogląda go nago a jedynym co miał, naszyjnik, własnej roboty. A raczej figurka kościotrupa zrobiona z prawdziwej kości, powieszona na jakimś sznurku.
- Panie Green, nie będzie ci już potrzeba. Źle dobrałeś sobie współpracowników. Knox zwiał szybciej niż mysz przed kotem.- mruknął i po chwili chwycił coś ze stolika. Nóż.
- Pobawimy się panie Green. Szkoda tracić takiego maga jak pan. Tamta kula energii którą pan wytworzył uciekając… Wspaniała moc. – nieznajomy oblizał wargi i przejechał po brzuchu Necro ostrzem, przecinając skórę. Krew zaczęła spływać w dół…. A Necro zaczął się śmiać.
- Jeśli myślisz, że będę błagał o litość, to się mylisz skurwysynu!- warknął Necro i już po chwili na swojej skórze czuł uderzenia jakby od bicza, rozrywające jego skórę… Już po chwili był cały zakrwawiony, cały w ranach… Lecz się śmiał. Śmiał jak opętany.
- Kurwa, panie Green, co z panem jest nie tak?- mężczyzna w czerwonej szacie, był zdziwiony iż owy nie złamał się pod zaklęciami torturującymi.
- Nie wie pan? Jestem świrem.- powiedział i po chwili wymamrotał niezrozumiałe słowa.
Momentalnie, nieznajomy mag, odepchnięty został kulą energii.
- Kurwa, Green nie mogłeś szybciej wymamrotać hasła? Znalazł bym się szybciej! A teraz… Ja pierdole, jesteś ranny!- Knox skrzywił się mocno i krótkim zaklęciem otworzył zamki oków trzymających nadgarstki Grabarza. Ten upadł na podłogę. Pierwsze co zrobił Gabriel to podał mu jego spodnie i płaszcz, które nekromanta szybko przyodział.
- Musiałem jego czujność uśpić…- wymamrotał Necro, głosem ochrypłym od szaleńczego śmiechu
Wynieśli się z tego przeklętego budynku, który gdy tylko wsiedli do ich karocy… zawalił się.
Knox przyglądał się ranom na torsie Grabarza.
- Jestem uzdrowicielem. Pomogę Ci.-mruknął Gabriel, wyciągnął rękę do przodu i wymamrotał jakieś zaklęcie. Rany Necro zaczęły się momentalnie goić.
- Dzięki.- powiedział białowłosy cicho.

~~*~~

Gabriel Knox spojrzał na Necro ostatni raz.
- Dobrze się z tobą współpracowało Green…- powiedział i wyciągnął w jego stronę rękę. Grabarz spokojnie ją uścisnął.
- Mi też się z tobą dobrze pracowało Knox.- stwierdził Necro.
- Może, jeszcze kiedyś będziemy razem pracować?
- Tiaa. Ale jeśli jeszcze kiedyś będę musiał ubrać sukienkę…- Green zmrużył oczy po czym oboje zaśmiali się wesoło.
- Do zobaczenia Necro.- powiedział czarnowłosy i odwrócił się na pięcie.
- Tak… Do zobaczenia Gabrielu.- powiedział Necro i ruszył na swój cmentarz, kontynuując swoją pracę, jakby nigdy ta historia się nie wydarzyła.


 ***

[ Dobra, kolejne opowiadanie, chyba jeszcze gorsze od tamtego -.-… Nie jestem miszczem pisania, no niestety xd]

2 komentarze:

  1. [ Podoba mi się, choć rzeczywiście mniej niż poprzednie. To wydaje się takie troszkę na siłę... Choć i tak jest chyba lepsze od moich. Mówiłam zresztą na SB, że jest fajne. ]

    OdpowiedzUsuń
  2. ( Wczesniejsze było lepsze.. zdecydowanie. Podobało mi sie i owszem, ale podpinam się trochę do opinii Wynna. Mam troszkę wrażenie, jakby to były tylko urywki opowiadania... )

    OdpowiedzUsuń