~[ Uwaga: Mogą
wystąpić przekleństwa]~
***
Mężczyzna szedł przez Graleyn, krokiem pewnym i szybkim, nie
zważając iż nowo przybyły osobnik budzi jakieś zainteresowanie.
Jego twarz miała poważny wyraz twarzy, zielone oczy coś, co
kazało nie zbliżać się do niego i nie przeszkadzać. Czarne włosy do ramion,
związane w kucyk.
Owy mężczyzna co chwilę zaglądając w jakąś mapkę skierował
się w stronę cmentarza.
Zatrzymał się przed bramą, by po chwili przekroczyć nią i
równie szybkim i pewnym krokiem co wcześniej kroczyć przed siebie.
Gdy tylko jego oczom ukazał się białowłosy mężczyzna
zatrzymał się.
- Necro Green?- zapytał spokojnie, stojąc przed grabarzem
wyprostowany.
- Tak, znalazłeś mnie kolego. W czym mogę służyć?-
Nekromanta spojrzał na mężczyznę spokojnie, oblizując wargi.
- Jestem Gabriel Knox, członek Elitarnej Organizacji
Zwalczającej Niebezpiecznych Magów. W skrócie E.O.Z.N.M.- powiedział
czarnowłosy, z poważną miną. Jego poważne przemówienie skwitował chichot.
- Jestem niebezpieczny i przyszedłeś mnie zwalczyć? A to
nowina…- stwierdził Necro wyraźnie rozbawiony.
- Nie. Przyszedłem prosić Cię o pomoc. W pobliżu swoją
siedzibę ma groźna szajka magów. Planują przyłączyć do siebie, albo zabić
każdego maga w najbliższej okolicy.- wyjaśnił.
- Och, to takie dramatyczne.- stwierdził Necro teatralnym
tonem, spokojnie opierając się na łopacie.- Naprawdę myślisz, że będzie mi się
chciało wam pomagać. Mam ważniejsze sprawy na głowie.- odwrócił się z zamiarem
powrócenia do przerwanego zajęcia.
- Mają w swoich szeregach Nekromantów. Nasi szpiedzy donoszą
iż będą chcieli wykorzystać ten cmentarz do zasilenia swojej armii i…
- ŻE CO PROSZĘ!? ZASILAĆ ARMIĘ ZA CENĘ ZNISZCZENIA MOJEGO
PIĘKNEGO, CUDOWNEGO, CMENTARZA?- Green wyglądał teraz jak wściekła, dzika
bestia, przyzwana z czeluści piekielnych.- Ja im dam! Mój cmentarz, mój piękny
cmentarz…!
- Tak myślałem, że zareagujesz tak na tę informację. Więc
jak?
~~*~~
- A więc gdzie jest ta ich siedziba?- zapytał Necro,
nalewając do szklanek czystej, świeżej wody z glinianego dzbana.
- Niewielki pałacyk, godzinę jazdy karocą stąd. Dobrze
strzeżony.- mruknął Knox opróżniając jednym haustem szklankę wody.
Necro pił w przeciwieństwie do niego powoli.
- I niby jak chcesz się tam dostać?- Grabarzowi nie podobała
się wizja walki. Był zbyt wielkim pacyfistą… Oczywiście do momentu.
Gabriel uśmiechnął się do niego, rozkładając dwa pergaminy
na dużym, drewnianym stole. Jeden był mapą okolic pałacu, drugi planami.
- Za kilka dni organizowany jest bal dla okolicznych magów,
którzy z całą pewnością się do nich przyłączą. Są raczej beznadziejni, a tam
obiecują im władzę, siłę i potęgę. W każdym razie, pójdziemy na ten bal.
Rozniesiemy ich i zwiewamy o tymi korytarzami…- pokazał mu na planie budynku
drogę.
- Tak, oczywiście. Rozniesiemy ich we dwójkę i uciekniemy ze
śmiechem bez ani jednego draśnięcia.- prychnął Necro.- Z resztą nie wydaje Ci
się podejrzane, że dwóch facetów przyjdzie ze sobą na bal… Proszę.
- Och, jeszcze pracuję nad tym planem. Czepiasz się
strasznie.- stwierdził mężczyzna. Zamyślił się na chwilę.- Mogę podłożyć energetyczne kule, które wybuchną na mój rozkaz,
kiedy my będziemy już daleko. A nad tą drugą sprawą jeszcze pomyślę.
~~*~~
- Nie ma mowy.- powiedział oburzony wręcz Necro.- Jestem
świrem, wariatem, samosadystą, ale honor swój mam!
Gabriel uśmiechnął się szerzej.
- To jedyny sposób a z naszej dwójki to ty jesteś bardziej…Em….
Przystosowany do tej roli.- powiedział spokojnym tonem.
- Nie ma mowy Knox. Nie założę tego!- Grabarz wskazał na
ciemnozieloną suknię niemal z obrzydzeniem. Ani trochę nie podobała mu się ta
część planu maga.
- Green, inaczej twój cmentarz legnie w gruzach! Chyba tego nie chcesz, co?- Gabriel nauczył
się grać na tę jedną kartę.
- N…No dobra. Ale robię to tylko i wyłącznie w ochronie
mojego cmentarza!- westchnął zrezygnowany nekromanta, chwycił suknię, gorset
oraz pasujące do sukni zielone buty ruszył do pokoju. Gabriel ruszył za nim, by
pomóc mu z zakładaniu gorsetu.
~~*~~
- Knox, wiesz, że cię nienawidzę?- zapytał Necro idąc
wyprostowany po linii prostej z książką na głowię.- Nienawidzę Cię za te
upokorzenie jakie muszę znosić. Mam nadzieje że zdechniesz szybko.
Czarnowłosy wywrócił tylko oczami przyglądając się Necro.
- Nie gadaj, tylko ćwicz. Musisz zachowywać się jak
prawdziwa dama, by nas nie wykryli.- powiedział spokojnie, w związku z czym w
jego stronę poleciała księga, którą Szalony Grabarz utrzymywał jeszcze przed
momentem.- Dobra, przejdźmy do lekcji tańca…
Podszedł do Necro, chwycił jedną jego dłoń, jedną rękę
położył w talii. Green chcąc nie chcąc położył mu dłoń na ramieniu.
- Jeśli nie chcesz zginąć, nie przesuwaj tej ręki niżej.-
warknął jeszcze białowłosy.
~~*~~
Knox wyszedł zaraz po pomocy w założeniu gorsetu Necro.
Czekał aż ten założy resztę suknię balową i pokarze się w niej… Musiał
wiedzieć, czy będzie wyglądać dobrze.
Już po chwili z morderczym spojrzeniem ze swojej sypialni
wyłonił się Necro… Który wyglądał jakby był swoją siostrą bliźniaczką.
- Nienawidzę Cię Knox.- stwierdził widząc jego tłumiony
śmiech.- Nienawidzę Cię jak cholera zasrany idioto…- dziś cały optymizm
białowłosego uleciał HEN! Daleko.
- Przerzuć swoją nienawiść na tamtą szajkę. To przez nich
musisz to założyć.- powiedział na co Necro zmrużył niebezpiecznie oczy i wrócił
do swej sypialni.
Tam zaczął kombinować nad jakimś prostym zaklęciem który
rozwiąże ten cholerny gorset…
- Jak kobiety mogą to nosić.- westchnął cicho i wypowiedział
zaklęcie.
~~*~~
Obaj siedzieli w karocy. Necro, przebrany teraz za niejaką
Daiane North, siedział obrażony na cały świat a w szczególności na Knoxa,
gapiąc się w okno.
Gabriel spojrzał na współpracownika.
- No nie obrażaj się, Green. Dobrze wiesz, że to dla twojego
cmentarza…
- Zamknij szczękę, jeśli nie chcesz się stać jego częścią.-
mruknął grabarz w odpowiedzi.
Karoca zatrzymała się.
Gabriel otworzył drzwi i wyszedł, pomagając też wyjść Necro.
- Choć Daiane. Pora na nas.- powiedział z uśmiechem, na co
Green zachichotał jak kobieta i dając sobie usłużyć ramieniem ruszył z
zielonookim do pałacyku.
Wskazano im drogę do Sali balowej
- A teraz szanowny pan Alexander Trash, wraz ze swoją
partnerką Daiane North…
Oboje zeszli po krótkich schodach by po chwili dołączyć do
tańczących.
~~*~~
-„Cholera, dosyć domyślni ci magowie…”- biegł ile sił w
nogach Necro, starając nie zabić się w sukience. Coraz lepiej słyszał kroki
pościgu.
-„Kurwa, nigdy więcej nie zakładam sukienki. NIGDY!”-
wrzeszczał w myślach, nadeptując na jej dół i lądując na kamiennej posadzce.
Szybko się pozbierał.
- Tam jest!- usłyszał krzyki i już po chwili mijały go kule
różnych zaklęć. Szybko rzucił krótkie zaklęcie wiążące nogi, usłyszał jak jeden
z nich pada w głuchym jękiem.
Skręcił w jakiś korytarz, jednak poczuł silny ból i ostatnim
co mu przemknęło przez myśl było
- „Kurwa, zaklęcie ogłuszające…”
~~*~~
Obudził się z ogromnym bólem głowy. Otworzył oczy, mięśnie
bolały go okropnie… Zaraz.
- Gdzie ja jestem?- zapytał nieco nieprzytomnie.
- W lochu naszego pałacyku panie…?- zapytał mag w czerwonej
szacie przyglądając się Necro… Który powieszony był do sufitu jakimiś
łańcuchami, z rękoma rozłożonymi na krzyż.
- Necro Green… I gdzie podziała się moja suknia…- warknął
nie czując się zbyt komfortowo z tym, że
jakiś facet ogląda go nago a jedynym co miał, naszyjnik, własnej roboty. A
raczej figurka kościotrupa zrobiona z prawdziwej kości, powieszona na jakimś
sznurku.
- Panie Green, nie będzie ci już potrzeba. Źle dobrałeś
sobie współpracowników. Knox zwiał szybciej niż mysz przed kotem.- mruknął i po
chwili chwycił coś ze stolika. Nóż.
- Pobawimy się panie Green. Szkoda tracić takiego maga jak
pan. Tamta kula energii którą pan wytworzył uciekając… Wspaniała moc. –
nieznajomy oblizał wargi i przejechał po brzuchu Necro ostrzem, przecinając
skórę. Krew zaczęła spływać w dół…. A Necro zaczął się śmiać.
- Jeśli myślisz, że będę błagał o litość, to się mylisz
skurwysynu!- warknął Necro i już po chwili na swojej skórze czuł uderzenia
jakby od bicza, rozrywające jego skórę… Już po chwili był cały zakrwawiony,
cały w ranach… Lecz się śmiał. Śmiał jak opętany.
- Kurwa, panie Green, co z panem jest nie tak?- mężczyzna w
czerwonej szacie, był zdziwiony iż owy nie złamał się pod zaklęciami
torturującymi.
- Nie wie pan? Jestem świrem.- powiedział i po chwili
wymamrotał niezrozumiałe słowa.
Momentalnie, nieznajomy mag, odepchnięty został kulą
energii.
- Kurwa, Green nie mogłeś szybciej wymamrotać hasła? Znalazł
bym się szybciej! A teraz… Ja pierdole, jesteś ranny!- Knox skrzywił się mocno
i krótkim zaklęciem otworzył zamki oków trzymających nadgarstki Grabarza. Ten
upadł na podłogę. Pierwsze co zrobił Gabriel to podał mu jego spodnie i
płaszcz, które nekromanta szybko przyodział.
- Musiałem jego czujność uśpić…- wymamrotał Necro, głosem
ochrypłym od szaleńczego śmiechu
Wynieśli się z tego przeklętego budynku, który gdy tylko
wsiedli do ich karocy… zawalił się.
Knox przyglądał się ranom na torsie Grabarza.
- Jestem uzdrowicielem. Pomogę Ci.-mruknął Gabriel,
wyciągnął rękę do przodu i wymamrotał jakieś zaklęcie. Rany Necro zaczęły się
momentalnie goić.
- Dzięki.- powiedział białowłosy cicho.
~~*~~
Gabriel Knox spojrzał na Necro ostatni raz.
- Dobrze się z tobą współpracowało Green…- powiedział i
wyciągnął w jego stronę rękę. Grabarz spokojnie ją uścisnął.
- Mi też się z tobą dobrze pracowało Knox.- stwierdził
Necro.
- Może, jeszcze kiedyś będziemy razem pracować?
- Tiaa. Ale jeśli jeszcze kiedyś będę musiał ubrać
sukienkę…- Green zmrużył oczy po czym oboje zaśmiali się wesoło.
- Do zobaczenia Necro.- powiedział czarnowłosy i odwrócił
się na pięcie.
- Tak… Do zobaczenia Gabrielu.- powiedział Necro i ruszył na
swój cmentarz, kontynuując swoją pracę, jakby nigdy ta historia się nie
wydarzyła.
***
[ Dobra, kolejne opowiadanie, chyba jeszcze gorsze od
tamtego -.-… Nie jestem miszczem pisania, no niestety xd]
[ Podoba mi się, choć rzeczywiście mniej niż poprzednie. To wydaje się takie troszkę na siłę... Choć i tak jest chyba lepsze od moich. Mówiłam zresztą na SB, że jest fajne. ]
OdpowiedzUsuń( Wczesniejsze było lepsze.. zdecydowanie. Podobało mi sie i owszem, ale podpinam się trochę do opinii Wynna. Mam troszkę wrażenie, jakby to były tylko urywki opowiadania... )
OdpowiedzUsuń