Czy słyszeliście kiedyś o dziewczynce, która zbierała w lesie kwiaty dla babci?
Czy słyszeliście kiedyś o dziewczynce w czerwieni, która miała złożyć wizytę babci?
Czy słyszeliście kiedyś o dziewczynce, którą zjadł zły wilk?
Czy słyszeliście kiedyś bajkę o Czerwonym Kapturku..?
Nie..?
Dzieckiem będąc blondynka drobna przez las zmierzała. Czerwień, czerwony płaszcz, czerwone wstążki powiewały na wietrze, roznosząc pieczonych jabłek woń. Pieśń swą poranną ptaki kontynuowały, z drogi dziewczynce odchodząc, co by w miejscu znaleźć się bezpiecznym, gości niechcianych pozbawionym.
A przy dróżce tuż, za jagód krzakami tuż, łąka kwiatów pięknych. Dlaczego dla babci bukietu nie zrobić, przyjemności czemu kobiecie starej nie zrobić?
Kompozycję barwną z maków, chabrów i kaczeńców robiąc, spędziło dziecko na łące godzinę, spędziło dziecko na łące godziny dwie i godziny pół. Aż w końcu, gdy bukiet piękny paprocią przewiązany został, zasiadł w koszyku, zasiadł wygodnie, obok jabłek, obok butelek z mlekiem, obok ciasta kawałków. I ruszyła dziewuszka wstęgą dróżki przez las, ruszyła do swojej babki domu.
Lecz co to za hałas, co to za ruch nieoczekiwany, co to za lasu mieszkaniec na drodze dziecka w czerwieni stanął?
Kim jesteś, dziewczynko?, stanie i zapyta. A dziewuszka odpowie, że Czerwonym Kapturkiem ją nazywają. Dokąd zmierzasz, Czerwony Kapturku..? A Kapturek Czerwony, że do babci się udaje, powie. I doda, że z Obcymi rozmawiać matula zabroniła. Lecz Obcy mruknie, że Obcym nie jest,
że on Wilkiem. I tak się rozstaną, pójdą oboje, dziecko do babci, za dzieckiem Wilk.
Lecz Wilk, stworzenie lisowi sprytem dorównujące, skrótem do leśnej, babcinej chaty przed dziewczynką dotarł. Nim Czerwony Kapturek, Kapturek Czerwony w matuli matki domu się znalazł, matkę matuli już świat pożegnał, już świat z pomocą Wilka pożegnał. Już ziemia mogła szykować się na dar nowy, złowieszcze, pomarszczone ciało czerwienią zachlapane, dla bakterii, grzybów i pędraków pożywienie.
I kiedy dziewuszka próg przekroczyła, postać Wilka ujrzała. Nie od początku okazując, że się na marnej sztuczce, na kamuflażu marnym poznała.
Rozmowa z babcią się toczy, babcia spyta, co wnuczka przyniosła. Ciasto, mleko, jabłuszka czerwone, wnuczka odpowie. I spyta o babci oczy, ciemne nadzwyczaj.
I w miejscu tym historia się zmienia. Ziemia nie przyjmie ciała w czerwieni kolejnego. Ciało w czerwieni nie zmartwychwstanie.
Za to dziecię w czerwieni podąży za Wilkiem. Pod opieką Wilka pozostanie, na kobietę piękną wyrastając. Wilka sobie upodobawszy, z Wilkiem się wiążąc.
Ale ziemia przyjmie jeszcze jedno ciało czerwieni, niespodziewane, ku rozpaczy dziewuszki w czerwieni, ku rozpaczy Wilkowej ukochanej.
Christina Floereen, lat 19.
Cicha, niepozorna, na ogół poważna. Chłodna, do nielicznych tylko odnosi się cieplej. Spokojna. Trzymająca się na uboczu.
Nie pocieszy, jeśli zobaczy, że cierpisz.
Nie pomoże, jeśli zobaczy, że potrzebujesz pomocy.
Nie porozmawia, jeśli zobaczy, że rozmowa jest konieczna.
Nie odpowie na pytanie, jeśli zobaczy, że interesuje kogoś odpowiedź.
Wszystko zrobi tak, by zaszkodzić. Nie lubi ludzi ani żadnych istot ludziom podobnych, zabili Wilka.
Zaślepiona miłością do Wilka, do jej ukochanego Wilka, którego zabito. Nigdy nie da szansy nikomu innemu, nikt inny nie dorówna Wilkowi, nikt inny nie będzie nigdy tak doskonały jak Wilk.
____________________
No dobra. Christi opisana. Od siebie dodam tylko, że fajnie mi tu do Was przyleźć, że można się ze mną skontaktować na gg [44127267] i że nie potrafię pisać długich odpowiedzi. A, i jestem pieprzonym punkiem, proszę przyzwyczaić się do głupoty nabytej.



[S.O.A.D. ! ]
OdpowiedzUsuń[Ty też znasz tylko jeden utwór i zwiesz się ich wielką fanką jak co niektórzy moi znajomi? :D]
OdpowiedzUsuńSłońce chowało się za chmurami, kiedy rudowłosa dziewczyna spacerowała leśnymi ścieżkami z psami. Wielki wyżeł szedł lekko utykając na łapę grzecznie obok nogi, natomiast barak pędził jak rozszalały między drzewami.
OdpowiedzUsuń- Ej! Wracaj łobuzie ! - krzyknęła, gdy zniknął jej z zasięgu wzroku.
- Witam. Przepraszam za tego potworka - szepnęła widząc baraka skaczącego wokół dziewczyny w czerwieni. Zabrała go na ręce. Wyżeł usiadł przed Hesh, by móc obronić przed nieznajomą. Spoglądał czujnie.
OdpowiedzUsuńGorączka ustąpiła w końcu i nadszedł przyjemny chłód.
OdpowiedzUsuńKsiężyc rozpościerał blask swój i rzucał światło swe, czyniąc nadchodzącą noc nieco tajemniczą a zarazem magiczną.
Kobieta postanowiła odpocząć i opuścić na trochę swe domostwo zostawiając śpiącego w ramionach męża pierworodnego.
Zmierzała właśnie do karczmy z nadzieją, że spotka ją coś godnego uwagi. Delikatny, szyfonowy materiał czarnej sukienki starał się nadążyć za właścicielką, sprawiając wrażenie, że ona sama zwinnie płynie po podłożu. Szła powoli, nie spiesząc się mając skrzyżowane ręce na piersiach.
Mimo ciemnego płaszcza nocy, jej wzrok starej tropicielki zwrócił uwagę na coś. Była to mianowicie szkarłatna czerwień , którą dostrzegła z oddali. Stanęła na krótką chwilę, by przyjrzeć się postaci. Zaraz potem zaczęła zmierzać w jej stronę. Nie zapowiadało się jednak, by istota była wrogo nastawiona, więc nieco przyspieszyła. W końcu znalazła się na parę kroków przed istotą.
-Lao jae - powitała ją, co znaczyło dosłownie "noc dobra".
Kolejny raz ujrzała blond kosmyki wyłaniające się spod kaptura. Ostatnio dość często miała do czynienia z tak jasnymi włosami. Uśmiechnęła się ciepło do niej.
-Masz może chęć wypić coś mocniejszego? - zaproponowała bez ogródek. Już tak dawno nie miała okazji, ażeby ktoś potowarzyszył jej w takim "rytuale", więc czemu by nie zaproponować tegoż pierwszy raz widzianej przez nią tej twarzy?
Robiło się już szaro. Dilexi wracała z miasteczka do domu. Gdzieś na trakcie za Bramą Graleyn zamajaczyła Jej sylwetka w czerwonej pelerynie. Postać była niewielkiego wzrostu. Gdy już się zbliżyły, tak że można było normalnie coś powiedzieć Dilexi się odezwała - Vaylah Nieznajoma - uśmiechnęła się nikle do blondynki.
OdpowiedzUsuńRadiowóz zatrzymuje się przed wielkim, grubym murem. Nad nim widzisz dumnie wznoszący się budynek. Funkcjonariusz policji otwiera tylne drzwi samochodu. Wyciąga Cię na zewnątrz. Nadal masz zakute w kajdanki ręce. Rozglądasz się wokoło. Zupełnie nie wiesz gdzie jesteś. To miejsce nie przypomina tego, w którym byłeś ostatnio, nawet płyty chodnikowe wyglądają inaczej. Według niektórych służb taka terapia szokowa ma nakłaniać do zmian.
OdpowiedzUsuńJeden z policjantów pchnął cię do przodu. Idziesz przed siebie. Zbliżasz się do czarnej, żelaznej bramy. Przy niej zatrzymuje Cię drugi funkcjonariusz. Za bramą stoi dwóch mężczyzn o szerokich barkach ubranych w granatowe mundury. Na piersi po prawej mają małe tabliczki z nazwiskami. Gdzieś z oddali idzie mężczyzna w czarnym garniturze. Poważny i wyprostowany. Brama się otwiera i wpuszczają Cię do środka. Policjanci ściągają ci kajdanki. Jeden z nich życzy Ci miłej zabawy w Szkole dla Trudnej Młodzieży.
Szkola-Dla-Trudnej-Mlodziezy.blogspot.com