Imię: Conn.
Oczywiście fałszywe. Byłby masochistą, bądź też wręcz samobójcą, gdyby
przedstawiał się swoim prawdziwym imieniem. To wymyślił na poczekaniu. Krótkie,
łatwe do zapamiętania. Podobno takie imię nosił kiedyś potężny wojownik,
pogromca wśród Celtów. No cóż… ironia losu.
Nazwisko: Brak. Tacy jak on nie potrzebują nazwiska. Ma już wystarczająco dużo problemów z imieniem.
Wiek: Legitymacja emeryta i rencisty wyrobiona wieki temu. Sam lubi fantazjować na temat swojego wieku. Nawet po wyglądzie nie można stwierdzić ile ma lat, gdyż jest to zależne od tego, jaką postać przybierze.
Zajęcie: Oddaje się słodkiemu nieróbstwu. Unikanie wszelkich magów jest na porządku dziennym. Nie lubi ich. Ostatniemu odgryzł głowę. Kiedy mu się nudzi zajmuje się opowiadaniem rozmaitych historii. Większość z nich przeżył sam, jednak o tym akurat nikt wiedzieć nie musi, prawda?
Rasa: Dżin. Demon bądź duch, jak kto woli, który powstał z czystego ognia bez dymu, które mogą przyjmować postać człowieka, zwierzęcia bądź też jakiegoś potworka. Jeżeli jakikolwiek mag pozna jego imię to ma troszkę przechlapane, pod warunkiem, że jest to mag w miarę potężny. Jeżeli nie zostanie on spętany istnieje duże prawdopodobieństwo, że mag zginie zanim zdąży powiedzieć „ups!”. Jego imię ma moc potężną. Każdy, kto je pozna może zostać Panem dżina. Coś w stylu trzech życzeń, jednak na większą skalę. Dżin jest zobowiązany służyć wtedy swojemu Panu dopóki ten się nie potknie w jakiś sposób i nie uwolni dżina. Chociaż lepiej dla niego by było, gdyby nigdy się to nie wydarzyło. Dżiny jednak mimo sporej dawki mocy nie mają szans z ifrytami, które są w stanie zgnieść takiego nieszczęsnego dżina jak karalucha. Conn do tej pory unikał ich równie skutecznie co magów. Musi unikać srebra, gdyż ten metal jest dla niego trujący, podobnie jak dla wampirów. Żelazo również mu nie służy.
Charakter: Jeżeli masz już to nieszczęście natknąć się na Conna to lepiej by było, gdybyś natychmiast odwrócił się na pięcie i odszedł udając, że nigdy go nie spotkałeś, coś ci się w ogóle przewidziało. Kwintesencja wredności i podłości wypełnia go od palców stóp po czubek głowy. Jego ulubioną rozrywką jest przemiana w danego mężczyznę, aby przelecieć jego żonę. Można się nieźle uśmiać widząc potem ich miny, kiedy ten prawdziwy wchodzi do pokoju.
W jego krwi płynie tyle oszustwa, że nie powinno być już miejsca na nic innego. Potrafi oszukać tak, że sam jeszcze będziesz się z tego cieszył i nie zauważysz, że zostałeś wrobiony.
Najważniejsze jest dla niego jego własne bezpieczeństwo. Jeżeli dopadłaby was zgraja ludożerców, wypchnąłby cię przed siebie i jeszcze doprawił, abyś lepiej smakował, kiedy on będzie uciekał. Kłamanie to dla niego ta lepsza prawda i to nią się zazwyczaj posługuje. Powie ci wszystko to, co chcesz usłyszeć, omami i oszuka. A co potem? To zależy…
Lubi też czasem dokopać, a przy tym ma spore pole do popisu, biorąc pod uwagę fakt, że może zmienić się we wszystko, co dusza zapragnie. Jednak zwykle sobie to odpuszcza. Lubi czuć u innych strach i niszczyć ich psychikę, pod warunkiem, że mu się chce. A to na dłuższą metę strasznie leniwe stworzenie. Póki jest mu dobrze, palcem nie kiwnie. Chyba, że ktoś go naprawdę zdenerwuje, a jego nie trudno wyprowadzić z równowagi. Gdyby można byłoby go zamknąć w szpitalu psychiatrycznym na pewno spędziłby tam dożywocie.
Wygląd: Opis wyglądu jest zbędny, gdyż może przemienić się w każdego. Jednak zwykle pojawia się pod postacią wysokiego, umięśnionego młodzieńca o długich, czarnych włosach i niebieskich oczach.
[Conn powraca, choć nieco zmodyfikowany, choć równie paskudny jak i ten pierwotny :) Karta może z czasem ulec zmianie (ostatnia modyfikacja 04.08.2012r.) Zapraszam do wątków, im dłuższe im bardziej skomplikowane tym lepiej :) ]
[ Cholera, twoja postać kojarzy mi się z Dżinami z Trylogii Bartimaeusa xd.]
OdpowiedzUsuń[Znam. Conn jest dużo gorszy. O ile pamiętam tam dżiny nie mogły przebywać w świecie ludzi, bo forma sprawiała im ból. No i tamten dżin to był anioł wręcz.]
Usuń[ Och, oczywiście że dostrzegłam różnicę gorszości Conna :3 I szczerze mówiąc Demon w twoim wydaniu jest ciekawszy niż te Bartimeusowskie xd.]
Usuń( Conn nie-wampir, cóż za dziw! Ja zawsze będę wierną fanką.
OdpowiedzUsuńps wzmianka o ulubionym zajęciu mnie wgniotla w ziemię i spowodowała napad głupiego chichotu. pozdrawiam wszystkie żony)
[ No to nie zostaje mi nic innego jak błagać na kolanach o wącisza :3. Necro jest magiem, ale interesują go tylko trupy (I te chodzące i te nie chodzące) więc nie będzie go interesował za bardzo Dżin (Ani przejmowanie nad nim władzy) więc nie powinien Conn'owi za skórę zachodzić... Podejrzewam że od strony twojej postaci będzie odwrtnie xd)
OdpowiedzUsuń[Jaram się tym obrazkiem. *słabość do długich włosów i ładnych torsów* Co z tego, że Marcia to magiczka? Wątek chcę :D ]
OdpowiedzUsuń[Może wątek z moją syreną?]
OdpowiedzUsuń[Hm może spotkanie nad wodą lub w lesie?]
OdpowiedzUsuńCo mógłby robić grabarz?
OdpowiedzUsuńOczywistym jest, że kopać grób.
Co mógłby robić Szalony Grabarz?
Kopać grób z wyprzedzeniem, zapewne nawet kilkudniowym.
Ale cóż... Dla czegoś musiał być uznany za "Świrniętego" i "Nienormalnego". W sumie składało się na to wiele innych czynników... Ale to nie ważne.
Wracając do historii, Necro Green,znany bardziej jako Szalony Grabarz, kopał dół, pogwizdując wesoło.
Był jak zwykle szeroko uśmiechnięty, pełen energii...
Po prostu, jakby czerpał radość z tego co robi i z tego w jakim miejscu się znajduje...
On po prostu kochał ten cmentarz. Kochał go niczym drugi dom, jak dziecko... Tego się nie da opisać...
Nie mógł wytrzymać bez niego jednego dnia, nie raz twierdził, że Ten cmentarz jest mu niezbędny do życia, jak Wampirowi krew do przetrwania...
Od lat naprawiał wszystko, co miejscowi chuligani odważyli się zepsuć, rozsiewał nowe, białe kwiaty które porastały niemal cały cmentarz... Złagodził zapach śmierci, by była tu przyjemniejsza atmosfera...
To było niesamowite.
W pracy przeszkodziła nieznana mu osoba. Ale to nic nowego. Nie znał tu większości osób, mimo iż mieszkał tu od zawsze... Po prostu nie opuszczał za często swojego domu i cmentarza, a i zbyt wielu gości nie miał ze względu na swoją reputację nienormalnego.
- Ostatnio nikt, ale zważając na to, że tutaj zawsze umiera dużo ludzi, góra za trzy dni ten grób zostanie komuś przypisany.- powiedział i zaśmiał się w sposób niemożliwie szalony.
(Witaj kobito :P. W średniowieczu nie było emerytów i rencistów, więc to trochę głupio wygląda. Wiem, czepiam się i jestem większą marudą niż Wons :P)...
OdpowiedzUsuńZnów Go spotkała. Miała Go za niskiego rangą w swej tak zwanej hierarchii. Skrzywiła się na Jego widok - o Pan piękny znowu tutaj - mruknęła ochryple. Jej źrenice się nieco zwęziły.
[O! Widzę, że Calsei nie jest jedynym dżinem. Gdybym wiedziała o tobie wcześniej pewnie jakoś bym dostosowała się do tego co napisałaś :D Ale myślę, że nasze informacje nie koligują ze sobą za bardzo.
OdpowiedzUsuńOsobiście nie przepadam za super wrednymi do bólu i przesady postaciami, bo zawsze odnoszę wrażenie, że są idealnym pretekstem żeby jeden człowiek bezkarnie po wyżywał się na drugim, ale skoro rasy te same to grzech nie wymyślić czegoś ciekawego. ; >]