Nazywają je Miastem Straceńców.

Graleyn nie należy do ludzi. W tym niepozornym miasteczku dzieje się więcej, niż sobie wyobrażasz. W cieniu starych murów kryją się istoty, które nie powinny istnieć. Siedzą w karczmie i piją wino. Prowadzą warsztaty i sklepy. Ludzie nie mają nic przeciwko… Głównie dlatego, że nie wiedzą o tym, iż miasteczko jest stolicą świata nadnaturalnego. A to, że czasem ktoś zniknie...

No cóż, zdarza się.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Honor ponad krew. Krew ponad hańbę.



„Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.
Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć.
Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.”
                                                       ~Albert Camus.
Gdy pytają kim jestem, odpowiadam, że nie wiem.  Próbuję wytłumaczyć, że nazwisko, które noszę jest mi obce, wstydzę się go.  Nie przedstawiam się też prawdziwym imieniem, bo po co ? Co mi to da?
Różnie na mnie mówią, większości imion nie pamiętam.  I choć nazywam się Michaił Dominik Kahret, i przybyłem do Graleyn by odpocząć od całego świata,  proszę mówić mi Kaien.
 
Imiona: Michaił Dominik
Nazwisko: Kahret
Przezwisko: Kaien
Wiek: 28 lat
Pochodzenie: Bułgaria
Rasa:  Półdemon. Ojciec  Abbadon, matką śmiertelniczka zainteresowana magią.
Płeć: Mężczyzna.
Orientacja: Biseksualny.
Gdy jeszcze mieszkał w Bułgarii z rodziną był brany za tego najrozsądniejszego, rozważnego, odpowiedzialnego i mądrego. Nigdy nie pchał się bójek, za to często wyciągał z nich swojego młodszego brata, Ceraphine’a, którego nienawidził pewnie równie mocno jak ich młodsza siostra Jacqueline. Z tego co wie, obydwoje nie żyją, choć ciała siostrzyczki nigdy nie znalazł. Ma jeszcze jednego brata, Arakiela, młodszego od niego o zaledwie trzy lata. Uciekł jednak z domu i od tego czasu słuch po nim zaginął.



Niemal całkowicie pozbył się swojego akcentu by ludzie nie byli w stanie powiązać go z jakimkolwiek krajem.
Gdy matka umarła zajął się rodziną, gdyż ojciec miał ich głęboko gdzieś. Jednak gdy pewnego dnia jego siostra została porwana a miesiąc później znalazł swojego brata  i jego przyjaciół martwych zrozumiał, że już pewnie nigdy nie zobaczy siostry. Wyjechał więc z Bułgarii dbając o to, by wszyscy zapomnieli o nazwisku Kahret.  Bowiem hańba jaka ciąży na tym rodzie niestety jest niemal nie do zniesienia dla niego, który honor i godność ceni sobie niemal ponad wszystko.

Zawsze podchodził do wszystkiego z dystansem, nawet jego wygląd nie wzbudzał strachu. Dłuższe, piaskowe włosy i bursztynowe oczy schowane za okularami, których tak naprawdę nie musi nosić, ale robi to by wyglądać na oczytanego.
Niechaj jednak nie zmylą was pozory.  Jest on świetnym szermierzem, najbardziej kocha walczyć mieczem samurajskim, jednak w wysokich butach trzyma sztylety. To on nakazał kiedyś swojej siostrze to robić i miał poczucie winy kiedy zrozumiał, że powinien zrobić więcej. Powinien nauczyć ją walczyć.

 Jednak było na to już za późno a on jakimś cudem się z tym pogodził.



Kaien oprócz ostrzy potrafi też bardzo dobrze władać żywiołem ognia, dlatego też bardzo często mylą go z żywiołkiem, a on ma czelność ich nie poprawiać. Uważa, że to pomaga mu zamaskować swoje pochodzenie.
Nie jest on raczej duszą towarzystwa, choć nie siedzi też w kącie zamknięty we własnym świecie. Stawia raczej po prostu na ciszę i samotność.

Zwykle chodzi ubrany w długi, kremowo brązowy płaszcz. Do tego spodnie i koszule. Nawet do walki nie zakłada zbroi, gdyż uważa ją za zbędny balast. Prawdziwy wojownik umie walczyć bez ochrony ciała.  Do tego nosi wysokie buty, w których trzyma ostrza, jednak nigdy nie opanował walki nimi tak dobrze jak samurajskim mieczem.
 


Włosy nosi zwykle spięte, jednak można czasem zobaczyć go w rozpuszczonych i bez okularów. Jest wtedy zupełnie innym człowiekiem, seksownym półdemonem.



Jego największym marzeniem jest znalezienie ciała siostry i zorganizowanie jej pogrzebu na ziemiach Bułgarii oraz pojednanie się z ojcem, którego nie widział  od śmierci jego rodzeństwa i w sumie nie wie gdzie on jest.
Nie lubi on kłamstwa i oszustwa, niekulturalnego zachowania i wulgarnego języka. Lubi gdy zarówno kobiety  jak i mężczyźni noszą się godnie.  
Podobnie jak jego młodsza siostra ma uczulenie na truskawki i kocha pić wino, choć oczywiście nie wie o jej zamiłowaniu do alkoholu, gdyż myśli, że jest martwa.

  Do Graleyn przybył by odpocząć i zapomnieć o wszystkim wśród podobnych sobie. Nie wie, że czeka go tu spotkanie oko w oko z przeszłością.

36 komentarzy:

  1. Ten wieczór, był jednym z nielicznych które spędzał poza cmentarzem lub domem. Co prawda ostatnio zaczynał angażować się w życie karczmy, starać się zdobywać przyjaciół, jak kiedyś... Jednak nie było to proste, zaufać. Zaufać komuś, po izolacji... Ciężko to było robić, kiedy jego część za ciepłe i pozytywne emocje już dawno umarła.
    Umarła w chwili, kiedy ujrzał jego zasztyletowane, zakrwawione ciało... Kiedy czuł iż jego serce nie biło już, nie czuł oddechu... Kiedy jego cudowny, ko0jący jego zmysły zapach przyćmił zapach krwi...
    Westchnął idąc przez puste ulice Graleyn. Kiedyś spędzali tutaj sporo czasu...
    Necro, odcinał się wyglądem od innych ludzi, tych nielicznych ludzi, którzy jeszcze nie wrócili do domów, a najwyraźniej szli do karczmy, czy po prostu spacerowali.
    Miał wyjątkowo drobny jak na mężczyznę wygląd, był niski, chudy i lekki jak na swój wiek. Jasnoniebieskie oczy patrzyły na wszystko z jakimś szaleństwem, jego uśmiech... Był równie szaleńczy co wzrok... Delikatne rysy twarzy, niespotykanie długie włosy o białym kolorze.
    Ludzie widocznie go unikali i to jeszcze perfidnie szerokim łukiem. Nieludzie po prostu omijali bez większego zainteresowania, choć w duszach co poniektórych magów wzbudził zapewne poczucie zagrożenia i strachu... Jak z resztą każdy nekromanta, którego w życiu spotkali. Nie rozumieli złożonej i skomplikowanej magii tak ściśle związanej ze śmiercią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabriel, ojciec Eminy poprosił ją by, poszła do lasu po pewne zioło które, było niby lecznicze i używał go do herbatki, bo uważał jeszcze ,że nieźle smakuje.
    Emina, próbowała kiedyś tej herbatki i stwierdziła ,że jest ona okropna.
    Że, smakuje jak wodorosty z błotem.
    Ale, cóż postanowiła ,że będzie posłuszna ojcu więc i to musiała zrobić.
    Ubrała zieloną suknie i brązowy szal, który zarzuciła na ramiona, bowiem było lekko zimnawo.
    Poszła do lasu.
    Choć i tak wiedziala ,że nie znajdzie tego zioła, gdyż nawet nie wie jak to wygląda.
    Ale, szła przed siebie wreszcie stwierdziła ,że się zgubiła.
    Ale, nie zważała na to i znów zatopiła się w marzeniach i nagle poczuła że upada.
    Wpadła bowiem na mężczyznę.
    Oczywiście upadła na tyłek...

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwrócił się spokojnie, spoglądając na mężczyznę.
    - Możliwe.- powiedział z szaleńczym uśmiechem.- Nie wiadome są najciemniejsze zakątki przeszłości, w której mogliśmy się spotkać, panie.- jego głos był miękki i melodyjny... Delikatny.
    Odgarnął denerwujące go kosmyki białych włosów z twarzy... Taaak. Biały był raczej niespotykanym kolorem, mieli go tylko szczęściarze i albinosi... No cóż. Takie życie.
    Jasnoniebieskie oczy grabarza, wbite były w przybysza... Chociaż... On nawet nie wiedział, czy ten mężczyzna nie zakotwiczył się w Graleyn dużo wcześniej... W końcu nie opuszczał za często domu i cmentarza. Nie lubił towarzystwa po śmierci ukochanego brata.
    Westchnął cicho.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podała mu swą zgrabną dłoń.
    Przyglądała mu się z zaciekawieniem był ładny ciekawe co robił w lesie?
    -Ach przepraszam to moje roztargnienie jestem Emina.Emina Lamerielle.-odparła stojąc już na nogach i dygnęła lekko przed nim. - A ja się w cale nie włóczyłam tylko się zgubiłam...Zgubiłam się po prostu-odparła przyglądając mu się - A waćpan?Co robił sam w lesie?-spytała otrzepując suknię
    -I jeszcze raz przepraszam na prawdę nie chciałam na waćpana wpadać

    OdpowiedzUsuń
  5. Pokiwał głową.
    - Tak, masz rację. Mówił na mnie Micro.- zaśmiał się lekko na wspomnienie tego przezwiska. Nie słyszał go już naprawdę długo.- Musiało to być przynajmniej z dwanaście lat temu...- dodał z westchnieniem.
    Uśmiechał się jednak nadal tym typowym dla siebie szaleńczym sposobem, przez którego uważany jest za niezbyt normalnego psychicznie... Starał sobie przypomnieć ale... z tamtych czasów pochodziły już tylko majaki dotyczące jego brata...
    - Wybaczy mi pan, że nie pamiętam naszego spotkania? Przez dwanaście ostatnich lat wiele się zdarzyło... Co nieco przyćmiło moją pamięć z tamtych lat.

    OdpowiedzUsuń
  6. -Tak zapewne ale czy nie mówiłam ci już byś mówił mi Emina?Ja tobie Kaien ty mi Emina.Dobrze?-spytała po czym z chęcią przyjęła jego ramię - Zawsze znajdzie się ktoś kto wybawi młodą pannę z niebezpieczeństwa choć nie zawsze to samo tyczy się też młodych panów.-dodała z uśmiechem spoglądając na niego - Wiele razy chodziłam do lasu i jakoś nic mi się nigdy nie stało...Więc nie bardzo rozumiem twą obawę bo coś jakiś potwór mógł równie dobrze zaatakować ciebie prawda?Przecież gdy są głodne nie wybierają...A tak właściwe to skąd jesteś?Bo chyba nowy coś tak czuje Kaienie jesteś?-mówiła do niego a gdy skończyła spojrzała zeń na niego by doczekać się odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
  7. (Patu na Szatana...jestem strasznie uczulona na punkcie artów na tym blogu. A animowsko mangowskich już po prostu nie trawię. Prosiłabym o dopasowanie fotek bardziej pasujących do klimatu średniowiecznego bloga. Z góry dziękuję).

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmarszczył delikatnie brwi, co wyglądało nieco zabawnie.
    - Michaił... Och, tak! Rzeczywiście, Ceron mówił mi o panu wiele, za tamtych lat. Na pewno byłby szczęśliwy, gdyby mógł pana zobaczyć... Ale niestety nie może.- westchnął i jego uśmiech zdecydowanie się zmniejszył.
    Na samo wspomnienie tego co jego ojciec zrobił jego bratu... Miał ochotę ożywiać go i mścić się ile wlezie przez wieczność... Ale to i tak nie miało sensu... Niestety.
    Z cichym westchnieniem spojrzał w coraz to bardziej ciemniejące niebo.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Tak...- westchnął cicho.- By najlepszym co w życiu mnie spotkało. To było okropne uczucie widząc go zimnego, martwego, całego we krwi...- westchnął cicho, spokojnie by po chwili na usta przybrać znów ten swój szaleńczy uśmiech, tak typowy dla siebie.
    Ponownie skierował spojrzenie na twarz mężczyzny mrużąc oczy.
    - Kogoś mi przypominasz, tylko w cholerę nie wiem kogo.- powiedział bez żadnych oporów, starając przypomnieć sobie, do kogo był taki podobny... Niesamowite, jak pamięć potrafiła być zawodna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzruszył ramionami kręcąc głową - Nie wiem, mój ojciec również czasami tu wpadał, ale moja siostra jest do niego bardziej podobna niż ja - westchnął wyłapując pomyłkę. - To znaczy, była... Nie żyje - powiedział ze smutkiem. - Była niesamowita, najważniejsza dla mnie. Śliczne, słodkie dziecko a skończyło - pokręcił głową - Przepraszam, po prostu wiem co czujesz...

    OdpowiedzUsuń
  11. Zmarszczył brwi mocno.
    -Przypominasz mi cholernie kogoś, kogo spotkałem niedawno!- tego był akurat pewien. Spotkał w tym okresie sporo nowych osób... Szybko przeleciał po twarzach znajomych i po chwili rozchmurzył się, rozwiązując zagadkę.
    - Apayan. Do niej jesteś cholernie podobny!- powiedział z uśmiechem klaszcząc w dłonie.
    Blask w jego oczach rozrósł się.
    Szczerzył się jak głupi pokazując rząd równych, białych zębów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokręcił głową.
    - Myślę... Myślę że nie, jeśli rozmawiamy o tej samej Apayan, która co wieczór w karczmie pije wino.- powiedział spokojnie.- Cóż, po tym co przeżyła, myślę... Że chciała porzucić swoją przeszłość i cholernie dobrze jej to wychodzi.- zachichotał.- Dawałem jej nawet rady, co w moim przypadku jest raczej niecodzienne.- wyznał z uśmiechem.- I raczej nie wyglądała na martwą. Wręcz przeciwnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pokręcił głową.
    - No nie mów, że wyjedziesz, jak dopiero przyjechałeś.- wywrócił oczami.- Moim zdaniem powinieneś się z nią spotkać. Odbudować więzi... Uważam, że pomoże to wam obojgu.- zaśmiał się.- Nie uciekaj od problemów, tylko walcz z nimi. Nie poddawaj się, bo życie to dar...- powtórzył słowa brata, które ten wielokrotnie mu je powtarzał za życia.
    - Odzyskaj ją, póki możesz. Jeśli tego nie zrobisz zmarnujesz ją... Możliwe że nie dostaniesz drugiej szansy od losu, by ją spotkać... Ja i Ceron jej nie dostaniemy już nigdy.- powiedział pewny siebie.- Ja musiałem uciekać się do podstępnych sztuczek nekromancji, by choć ujrzeć ducha brata i usłyszeć jego głos na kilka minut...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zamyślił się.
    - Wiesz... Nie jestem dobry w opisywaniu ludzi.- powiedział z westchnieniem.- Z resztą nie znam jej aż tak dobrze, spotkałem ją kilkakrotnie w karczmie... Jeśli chcesz dowiedzieć się o niej coś więcej powinieneś zagadać z kimś... Bardziej towarzyskim niż ja.- stwierdził spokojnie.
    - Z resztą, gdzie przyjemność odkrywania? Odkrywanie jest najlepszym, co może być.- zaśmiał się.- Wiem o tym. Wiele rzeczy już odkryłem. To świetna zabawa.- powiedział i zakręcił się wokół własnej osi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wzruszył ramionami.
    -Hmmm... Masz gdzie mieszkać? Jeśli nie, mogę odstąpić ci jeden pokój, u mnie w domu pusto, darmo i tak dalej.-powiedział z westchnieniem.- Co ty na to?- zaproponował.
    Był to pomysł czysto spontaniczny. W końcu w domu i tak zawsze było pusto. On w końcu większość czasu spędzał na strychu robiąc nagrobki, albo na swoim kochanym cmentarzu.
    - Nie oczekuję też, byś mi płacił. Ta propozycja jest czysto przyjacielska. Ceron chciałby bym tak właśnie zrobił.- szeroki uśmiech nie znikał z jego ust.

    OdpowiedzUsuń
  16. Prychnął.
    - Kłopot? Jaki kłopot. Mieszkam sam, więcej czasu w domu mnie nie ma niż jestem, mam mnóstwo roboty na cmentarzu. A jak jestem w domu to albo pracuję na strychu, albo się nudzę, albo śpię. Lokator wcale by mi wiele kłopotu nie zrobił.- stwierdził radośnie i odgarnął do tyłu włosy opadające mu na twarz.
    Te wredne kosmyki jednak wróciły i zaczęły wpadać mu do oczu. Pokręcił więc głową lekko by opadły na boki.
    - Ewentualnie zostałaby ci tylko alternatywa zapłacenia za pokój w karczmie. Moja propozycja jest korzystniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Klasnął w ręce zadowolony iż w jakiś sposób choć trochę może mu pomóc, a on na tę pomoc się zgadza.
    - Doskonale!- powiedział ze śmiechem i lekko chwytając go za rękę kierując się w stronę pustego domu.
    -Pamiętaj, mój dom będzie Ci stał otworem w każdej sytuacji.- oznajmił Necro uśmiechając się szeroko, radosny, szczęśliwy... Na ten swój szaleńczy i zwariowany sposób...
    To było wyjątkowe. Gdyby ludzie widzieli go teraz takim na ulicy... To mógłby być dla nich szok... Prawdziwy szok...

    OdpowiedzUsuń
  18. Pokręcił głową.
    - Nie, staram się nie zapuszczać za daleko... No wiesz, lepiej się trzymać własnego terenu, niż cudzego, bo łatwiej tam o przetrwanie.- stwierdził z uśmiechem, gestykulując żywo jedną ręką.
    Szedł szybko, jak zwykle tanecznym krokiem, cały czas trzymając Kaiena za rękę, aby ten przypadkiem się mu nie zgubił ani mu nie uciekł.
    Po krótkiej chwili, doszli na bardziej otwartą przestrzeń.
    Cmentarz i jego dom rysowały się już w oddali.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaśmiał się.
    - To dobrze.- stwierdził z uśmiechem.- Chociaż i tak sporo zmieniłem na cmentarzu. Naprawiłem większość nagrobków, posadziłem kwiaty... No i trupów przybyło.- powiedział z szerokim uśmiechem.
    Po chwili zatrzymali się przed drzwiami jego domu.
    Necro szybkim ruchem z jednej z kieszeni płaszcza wyjął pęk kluczy.
    - Co tak właściwie sprowadza Cię do Graleyn, co?- zapytał otwierając drzwi i wpuszczając go do środka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Westchnął cicho.
    - Założyć rodzinę?- powiedział z uśmiechem.- Mów, kiedy będziesz chciał jakąś kobietę sprowadzać, to pójdę posiedzieć by grobie Cerona.- powiedział ze śmiechem wchodząc do kuchni jego domu, w której było jedyne wejście do niego.
    - Jesteś głodny, spragniony?- zapytał spokojnie, szukając świec.
    Oczywiście jego noga musiała przeżyć bliskie spotkanie trzeciego stopnia z nogą stołu.
    - Och, czemu nie pomyślałem.- uderzył się lekko w czoło z otwartej dłoni i wyszeptał cicho jakieś mało skomplikowane zaklęcie, dzięki któremu świece, stojące w świecznikach zapłonęły.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaśmiał się lekko.
    - Nie wiem w sumie. Wszystko co w tym domu jest, to mam po ojcu odziedziczone. Ja po prostu trochę tutaj przemeblowałem po jego śmieci. Teraz jest tu trochę więcej miejsca... Ale i tak zawsze na coś wpadnę.- dodał z szerokim uśmiechem.
    Podszedł do stołu, i chwycił gliniany dzban na nim stojący. Musiał trzymać go obiema rękoma... Musiał przyznać że dzban był ciężki, a Necro nigdy nie należał do osób wybitnie silnych.
    Z dzbana do dwóch szklanek nalał wody.
    - Jak chcesz to pij, woda świeża, dziś rano dopiero ze studni przyniesiona.- oznajmił z szerokim uśmiechem i ignorując obecność krzeseł, usadowił się wygodnie na stole, chwytając jedną ze szklanek.
    - A co do twoich preferencji seksualnych. Nie wstydź się. Ja tolerancyjny człek, wiem co czujesz. Sam nie widzę nic ciekawego w kobietach przecie.- oznajmił wesoło i upił kilka łyków zimnej wody ze szklanki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pokiwał głową.
    - No cóż... To musiało boleć, nagle stracić matkę...- wyznał cicho i westchnął.- Ja swojej nigdy nie znałem. Zmarła przy moim porodzie... Odziedziczyłem po niej wygląd, energię magiczną, talent do nekromancji i masę grubych ksiąg.- wyznał spokojnie i odstawił szklankę. Zaczął powoli odpinać swój płaszcz, machając nogami.
    - Wiesz... Mój ojciec mnie też podstawiał dziewczyny, Zawsze chciał bym zmężniał, nabrał siłę, krzepy i tak dalej... Nigdy nie rozumiałem dlaczego.- zaśmiał się lekko.
    - Wiesz, czasami myślę że życie bywa cholernie niesprawiedliwe... Niektórzy ludzie, źli w cholerę opływają w luksusy i im się powodzi, a zwykli ludzie jak my, cierpią... Takim ludziom jak my zawsze wszystko jest odbierane... To niesprawiedliwe...- spojrzał w sufit.

    OdpowiedzUsuń
  23. Westchnął.
    - Rozumiem ale... Uwierz mi, wychowywanie się bez matki wcale nie było proste... Ojciec miał na głowie ledwo co urodzonego mnie i trzyletniego wtedy Cerona... Ojciec nie potrafił być delikatnym... Tego mi zawsze brakowało...- westchnął.- Wyobraź sobie jaki horror przeżyłem kiedy pierwszy raz, zupełnie nieświadomie ożywiłem ptaszka... Nie rozumiałem co zrobiłem i jak to się stało... Kiedy zacząłem dostawać koszmary związane z byciem Nekromantą nie wiedziałem co to jest, długo interpretowałem te sny... Gdyby nie mój brat, postradałbym zmysły już w wieku ośmiu lat.- wyznał, odpinając ostatni guzik płaszcza i chwycił szklankę z wodą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Westchnął cicho.
    - To ciekawe.- powiedział z uśmiechem i zeskoczył ze stołu. Z niespotykaną gracją poruszał się po dobrze oświetlonej kuchni, szukając czego do jedzenia. Wiedział, że zaraz chyba zacznie mu burczeć w brzuchu.
    - To musi być spore ułatwienie życia.- dodał z uśmiechem.- Cholera.- dodał widząc puste szafki... Oczywiście zapomniał zrobić zakupy.
    - Mam nadzieję, że jednak godny nie jesteś, bo oczywiście jako porządny świr, zapomniałem kupić coś do jedzenia...- spojrzał na niego niepewnie.
    Wiedział, że jutro z rana zapewne, będzie zasuwał jak idiota kupić chociażby chleb, mleko i jabłka.
    No cóż...
    Zrezygnowany, czując głodowe skurcze żołądka przeciągnął się.

    OdpowiedzUsuń
  25. Spojrzał na niego z rozbawieniem.
    - Podpaliłeś suknie jakiejś kobiecie? Nieźle.- stwierdził ze śmiechem i ponownie usiadł na stole niczym dziecko machając nogami. W niektórych momentach zachowywał się dziwnie ale... Dawało się do tego przyzwyczaić.
    - W porównaniu z przypadkowym ożywieniem ptaszka... To to twoje jest o wiele ciekawsze.- stwierdził ze śmiechem i dopił resztę wody ze swojej szklanki.
    - Wiesz, musieliście mieć ciekawe życie skoro wasze zdolności wymykały się spod kontroli. Problematyczne nieco, ale ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  26. -Och! Przecież i ciebie może coś napaść ale ty pewnie z przeciwieństwie do mnie obronisz się ja MOŻE nie.-odparła znów odgarniając warkocz na plecy.
    -I ta twoja pewność siebie!Jesteś tak pewny że poradzisz sobie ze wszystkim ale życie może cię nieźle zaskoczyć nawet jeśli jesteś tak bardzo "stary"-odparła

    OdpowiedzUsuń
  27. Uśmiechnął się na jego historię.
    - Wiesz, fajnie masz, że twoje rodzeństwo potrafiło robić takie rzeczy... To... Pomagało na pewno.- wyznał ze słabym uśmiechem i spojrzał w sufit.
    - Gdyby Ceron miał moce magiczne, byłoby nam prościej, moglibyśmy wspierać siebie nawzajem a tak? Ceron robił co mógł by mi pomóc, mimo że nie rozumiał tego, co się ze mną działo... Bał się o mnie... Troszczył... pomagał... Robił wszystko by było mi jak najlepiej... I musiał zginąć... Do tej pory nie rozumiem dlaczego to mój brat został zabity... Dlaczego on, a nie ja... On bardziej na to życie zasługiwał...- wyszeptał cicho i przymknął oczy.
    O tak, Ceron zawsze był tym milszym, bardziej pomocnym, silniejszym i bardziej przystosowanym do pracy grabarza niż Necro... A jednak, to młodszy z braci przeżył. To młodszy z nich przeżył mimo iż na życie nie zasługiwał tak bardzo jak Ceron...

    OdpowiedzUsuń
  28. Patrzył na niego, zastanawiając się nad tym co powiedział jednocześnie, podświadomie lekko się w niego wtulając.
    - Wiem, że nie chciałby tego...- wyznał spokojnie.- Ale... To nie jest proste. Kiedy przypominam sobie jego martwe ciało całe we krwi...- zadrżał.- To jest po prostu straszne.- spuścił wzrok.
    - Ja... Ja na początku myślałem, że to tylko głupi żart Cerona... Miałem taką nadzieję ale... Długo się po tym zbierałem. A ojciec mi wcale nie pomagał. Zamiast mnie w nocy uciszyć, udobruchać kiedy wrzeszczałem z rozpaczy, uciekał do karczmy spać z dala od mojej rozpaczy... Mój ojciec był prawdziwym skurwielem, dupkiem i mordercą. Nikim więcej.- zacisnął mocno oczy, czując napływające mu do oczu pierwszy raz od długiego czasu... Na prawdę długiego czasu zdrawdliwe łzy rozpaczy i tęsknoty za bratem... Cholera, czemu obiecał mu, że się nie podda? No dlaczego to zrobił? To była jego najgłupsza decyzja w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pokręcił głową i słabo się uśmiechnął.
    - Dzięki za próbę pocieszania, ale nie trzeba.- powiedział do niego i otarł delikatnie oczy dłonią, ścierając zalążki łez.
    - Ale dziękuję za troskę. Inni zapewne kazaliby mi zachowywać się jak facet nie jak baba.- powiedział cicho i spojrzał na niego z ogromną wdzięcznością.
    - Chyba już nigdy się nie zakocham... Miłość jest przereklamowana. I to ostro przereklamowana.- stwierdził i zaczął lekko machać nogami, znów czując się jak mały chłopiec, machający nogami siedząc na gałęzi drzewa z bratem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zachichotał.
    - Zdaję sobie z tego sprawę.- powiedział nadal ze słabym uśmiechem.
    Ceron, zawsze odważny, pewny siebie, opiekuńczy chłopak, dobrze zbudowany o czarnych włosach i czekoladowe oczy.
    On, Necro zawsze stojący na uboczu, nieśmiały, delikatny chłopaczek, ostatnio ześwirowany, psychiczny, samosadystyczny pacyfista. Niski, drobny, chudy o białych włosach i niebieskich oczach.
    Znacznie różnił się od brata i to zawsze było w tym wszystkim piękne... W końcu przeciwieństwa się przyciągają.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oburzyła się i polożyła swe drobne dłonie na biodrach.
    -I co z tego że jesteś mężczyzną?Kiedy potwór głodny nie wybiera!Narcyz-prychnęła rozdrażniona
    -Nie no oczywiście potwory kochają bezbronne urodziwe dziewice błąkające się samemu po lesie!-odparła -A z resztą ty i tak mnie nie słuchasz! Kobiet nikt nigdy nie słucha!to niesprawiedliwe-odparła - I w dodatku zrzędzę!I widzisz waćpan co zrobił?-odparła i zrezygnowana usiadła na pieńku

    OdpowiedzUsuń
  32. Wzruszył ramionami.
    -Mam ich gdzieś dopóki nie wpychaj tych swoich wielkich, zasmarkanych nochali w moje sprawy, nie pakują swoich brudnych. śmierdzących buciorów w moje życie i nie wciskają tych swoich wielkich, bogobojnych dup na mój cmentarz.- oznajmił lekko odchylając się w tył, nadal machając nogami.
    - A co do zdrajców wśród nieludzi: Nie mają honoru, skoro liżą dupy tym bogobojnym skurwysynom. Jest to banda kretynów, którzy myślą że Inkwizycja za pomoc daruje im życie. Naiwniacy. Też zginą, tylko że w mniejszych męczarniach. Dla mnie zdrada jest najgorszym przestępstwem jaki istnieje i powinna za niego grozić śmierć.- wyznał spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  33. -Tak?Ale ja to tak odczuwam.Że patrzysz na mnie z góry jako na stworzenie w twoich oczach mniej wartościowe -odparła a wręcz syknęła z rozpaczą - SKĄD WIESZ KIM JESTEM!-krzykła na niego ze strachem opatulając się szalem jeszcze bardziej - Nie jestem syreną jestem pół syreną nie jestem potworem nie zabijam nie umiem...Nie krzywdzę i nawet gdy widzę że ktoś coś krzywdzi nie odczuwam satysfakcji ja nie jestem zła-odparła ze łazami w oczach.Nie miała już teraz odwagi spojrzeć mu w oczy - Ja nie jestem zła-dodała szeptem

    OdpowiedzUsuń
  34. Spojrzała na niego wojowniczo pomimo łez jakoś tak drażnić się z nim lubila
    -Ale większość tak ocenia...Ja...Ja...A poza tym jakim cudem ty jeszcze żyjesz skoro spotkałeś aż TYLE syren co?-spytała zadziwiona tym faktem. -Ja chce tam wrócić ale nie mogę to nie moja wina...-odparła i znów rzewnie zapłakała - Przepraszam cię przepraszam nie powinnam -odparła wyrywając mu się i odchodząc parę kroków po czym przewróciwszy się na szczęście na miękki mech znów dało się słyszeć płacz

    OdpowiedzUsuń
  35. Radiowóz zatrzymuje się przed wielkim, grubym murem. Nad nim widzisz dumnie wznoszący się budynek. Funkcjonariusz policji otwiera tylne drzwi samochodu. Wyciąga Cię na zewnątrz. Nadal masz zakute w kajdanki ręce. Rozglądasz się wokoło. Zupełnie nie wiesz gdzie jesteś. To miejsce nie przypomina tego, w którym byłeś ostatnio, nawet płyty chodnikowe wyglądają inaczej. Według niektórych służb taka terapia szokowa ma nakłaniać do zmian.
    Jeden z policjantów pchnął cię do przodu. Idziesz przed siebie. Zbliżasz się do czarnej, żelaznej bramy. Przy niej zatrzymuje Cię drugi funkcjonariusz. Za bramą stoi dwóch mężczyzn o szerokich barkach ubranych w granatowe mundury. Na piersi po prawej mają małe tabliczki z nazwiskami. Gdzieś z oddali idzie mężczyzna w czarnym garniturze. Poważny i wyprostowany. Brama się otwiera i wpuszczają Cię do środka. Policjanci ściągają ci kajdanki. Jeden z nich życzy Ci miłej zabawy w Szkole dla Trudnej Młodzieży.

    Szkola-Dla-Trudnej-Mlodziezy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń