Nazywają je Miastem Straceńców.

Graleyn nie należy do ludzi. W tym niepozornym miasteczku dzieje się więcej, niż sobie wyobrażasz. W cieniu starych murów kryją się istoty, które nie powinny istnieć. Siedzą w karczmie i piją wino. Prowadzą warsztaty i sklepy. Ludzie nie mają nic przeciwko… Głównie dlatego, że nie wiedzą o tym, iż miasteczko jest stolicą świata nadnaturalnego. A to, że czasem ktoś zniknie...

No cóż, zdarza się.


piątek, 27 lipca 2012

Mrok skrywa jej Tajemnice, Całkiem inna gdy Gwiazda Poranna na niebieskim sklepieniu.

Na samym początku istniał jedynie mroczny Chaos. Nikomu nie było pisane poznać czym lub kim było. Legendy mówią o bezkształtnej istocie o boskim pochodzeniu, inni zaś o wielkiej mrocznej otchłani, przepełnionej boskim nasieniem i siłą twórczą wszechogarniającą ziemię, wodę, ogień i powietrze. Wszystko nieokreślone, walczyło miedzy sobą w jednym złączonym ciele. Żar zażarcie toczył walkę z zimnem, wilgoć z suchością, a miękkość z twardością. Pod dotykiem niebiańskiego stwórcy, żywioły zapadły w zgodę. To Chaos ponoć nadał wszystkiemu początek. Z niego wyłoniła się Ziemia i Niebo. Tworzące idealną parę, dając początek nowemu istnieniu. Z pierwotnego Chaosu wyłoniły się również liczne istoty o abstrakcyjnym, bezosobowym charakterze. Noc uosabiająca mrok i ciemność panującą pod Ziemią. Dzień i Powietrze oraz inne perosonifikacjie i bóstwa abstrakcyjne.

"Zanim pojawi się na niebie wóz słońca, znad brzegów Oceanu wyjeżdża na lekkim rydwanie Eos, różanopalca bogini jutrzenki. Piękne oblicze młodej bogini jaśnieje rumieńcem zorzy porannej, a wśród szarych świtów zakwita jej szata barwy szafranu . Nadejście jej zwiastował jaśniejący syn Jutrzenki Fosforos "Gwiazda Poranna" "Ponoć nie znaczące bóstwo o wielu imionach. Przynoszący światło na ziemię każdego dnia, światło-nośny Lucyfer.   Nikt w tamtych czasach nie spodziewał się, że ziemskiego podłoża dotknie istota , spokrewniona z nimi.
Świat nie długo współistniał w zgodzie. Tartar najmroczniejsza otchłań krainy podziemia, zapragnął zemsty za swój los. Zsyłano tam istoty przeciwstawiające się porządkowi świata. Ciemność ponurego chaosu dała o sobie znak. Przeciągając na złą stronę dobre stworzenia. Ginęły niewinne istoty, które zastępowały narodziny kolejnych. Straceńcy zsyłani do Tartaru skazywani byli na wieczne ciemności i cierpienia.
Pan Chaosu zwiększał swe szeregi.
Niewiele istnień dobrem płonące w sercu pozostawało w niebiańskich bramach zamku. Mroczny bunt przeciw porządkowi świata w jaśniejącym dobrem świecie. Ci co stawili się woli stworzyciela, zesłani do podziemia zostali. W szaragach złowieszczych imię rozbrzmiewało jedno Lucyfer szatan. Tysiące lat przebijał się na podziemia Pana. Nienawiść w sercu do jednego brata , za los mu sprawiony.  Mimo sczerniałego serca, miał w nim odrobinę dobra. Za nim jego duszę mrok pochłonął, zakochał się w istocie, której pochodzenie niejasne było. Na ziemskim świecie swój los tworzyła, który dla niego był niedostępny.  Nim pochłonęła go ciemność spędził jedną noc z swych marzeń kobietą. Za miłość do niej strącony został do piekła.  Z tęsknoty umierał latami, Anioły światłości się nad nim w końcu zlitowały. Prosiły Boga by pozwolił mu związać się z kobietą którą kochał. Prośba pozytywnie została rozpatrzona, lecz nie spostrzegł w tym podstępu. Wola była taka , że Upadły Anioł raz na sto lat może swą stopę na ziemi postawić. Gdy po stu latach chciał ujrzeć ukochaną, ona swój los na ziemi skończyła. Upokorzony , obiecał się zemścić, jednakże nie wiedział, że ukochana na ziemi pozostawiła ślad po sobie.


Ͼ Imię Julissa Balaur
Ͼ Skróty: Juli, Niki, Bala
Ͼ Rasa: Hybryda - Upadły anioł (serafin) / Diabeł
Ͼ Profesja:Wszelakiego imała się zajęcia. W ciągu swego długiego żywota musiała przystosować się do życia. Zaczynając od tych które ciemną stroną się szczyciły. Nienawiść do istot, za to że ją porzucono za młodu ukształtowała jej początkowe życie.
-Złodziej
-Skrytobójca
-Kat
-Jadownik
-Zabójca

Gdy odkryła iż w świecie zwierząt ma rodzinę. Wszystko się odmieniło. Spotykając Nevadę na dobrą drogę skierowała swój los.
-Smoczy jeździec
-Łowca ( Demonów, wampirów i innych istot wypełnionych mrokiem0
-Zielarz
-Kaletnik , Garbnik

Wiele w swym życiu wykonywała zawodów, i nie wstydzi się  Przez to jest  wszechstronnie wykształcona. Jednakże nie unosi się z tym. Raczej ukrywa to przed innymi, wykorzystuje umiejętności by pomagać innym.
Ͼ Wiek: wygląda na 24 lat. W rzeczywistości ma dużo więcej.
Ͼ Płeć: Kobieta .
Ͼ Orientacja: heteroseksualna bynajmniej od kąd stąpa po tym świecie.
Ͼ Wygląd: Długie, ni to niebieskie i fioletowe, gęste , lekko falowane włosy. Kondycja bardzo dobra, ciało wysportowane i gibkie. Wzrostu okolo 1,80m szybka i bardzo dobra koordynacja ruchowa. Oczy mienią się dwoma kolorami - fioletem i lodowym niebieskim. Delikatne rysy twarzy. Skóra gładka o odcieniu delikatnego beżu, po opaleniu jak brzoskiwnia. Najczęściej ubiera się w skórzane elementy. Na codzień stara sie nie nosić cięzkiego osprzetu, jednakże gdy juz jest do tego sposobnośc to ubiera uszyta przez siebie zbroje z srebra i wytrzymalej skóry ognistego smoka. Jedynym codziennym akcentem zbroi jest wykonana z złota zapinka na łydkę do, której jest przymocowany  jeden z dwóch noży który nosi przy sobie, oraz wykuty z srebra pas , wydaje się cięzki lecz jest leciutki jak piórko..
Ͼ Ekwipunek: Posiada duże zaplecze orężu. Od mieczy długich po krótkie. Od kuszy po wyspecjalizowane łuki. Sakwę i pare różnych fiolek, z ziolami i krwią. Każdego dnia dobiera inne oręże. Jedną bronią, z która się nierozstaje to nóż rozmiarów sztyletu wykuty w podziemiach lucyfera. jest ostry jak brzytwa i nigdy się nie tępi, przetnie każde tworzywo które napotka na swojej drodze , nawet złoto. Po wyciągnieciu z pochwy czerwony blask oślepia wszelakie Demony. Każdy inny kto spróbuje dotknac go zostaje oparzony. Jedynym miejscem gdzie można go znisczyć jest miejsce w którym powstał. Rany które zadaje są bolesne i ciezko się zarastaja, szczególnie u Aniołów i wszelakich ich pokrewnych stworzeń. Cieżko jednak zadać ranę tym nożem Diabłom.

Ͼ Wierzchowiec: posiada własnego wierzchowca, Karego ogiera o imieniu Drago i Smoczyce Nevade
Ͼ Charakter: Pewna siebie, odważna, cierpliwa. Perfekcjonistka czasami. Opiekuńcza i wierna, lojalna aż do śmierci. Ma swoje zasady, których się trzyma. Nie puszy się jak pawian, jest skromną istotą. Nie nawidzi przechwalstwa, łajdactwa, kłamców i osób podlizujących się oraz zgrywających bóg wie kogo. Szacunek jest jej zaletą, nieocenia książek po okładce. Kobiety zawsze traktuje sprawiedliwie na równi . Nie waha się, w podjęciu ważnej decyzji. Uprzejma i stara sie być przyjazna choć zdaża się jej być agresywniejszą. Początkowo nieufna może dlatego podchodzi do innych z lekkim dystansem. Bezwzględna w stosunku do wyznaczonego celu i waleczna gdy chodzi o bliskich. Honorowa i szczera. Trzyma w sobie wiele emocji. Pomocy nieodmawia nikomu, każdy zasługuje na nią jak i na druga szansę. Nikogo nie skreśla po pierwszym razie. 
Dużą wagę przywiązuje do ochrony wnetrza innej istoty niż do wyglądu. Za swoje błedy przyjmuje konsekwencjie. Stara sie nie obarczać nikogo problemami i nie byc cieżarem. Często bardzo dużo trenuje . Uważa że ćwiczenia są zdrowe, a samokontrola i dystans do Siebie to dobre cechy. Poświęca rowniez duzo czasu na bliskich spedzaj ac z nimi czas lub trenując z nimi.

Ͼ Rodzina: Kiedyś może i miała, lecz niepamieta . Od kąd osiagneła 2 lata rodziną była jedynie Nevada jej smoczyca. Z wielu dochodzeń i poszukiwania rodziny dowiedziała sie, że jej ojcem jest Lucyfer a matką wygnana z niebios na ziemie serafinka. Miała ponoć również brata lecz do tej pory go nie odnalazła. Wędrując po świecie w niektórych krainach pozostawała na dłużej. W jednej z nich lata temu spotkała kobietę, która stała się przyjaciółką na całe życie. W końcu mogła odczuć jak to jest mieć chociaż część rodziny. Odnalazła istnienie,które mimo innego pochodzenia stało się dla niej rodziną. Callista stała się dla niej siostrą. Setki tysięcy kilometrów od owej krainy istniało miasteczko które odmieniło jej życie. Poznała mężczyznę, z którym połączyła ich niesamowita więź.


Ͼ Historia: Za długa by tak na marszu opowiedzieć. Z czasem powoli bedę ujawniać. Nie jest zbyt wylewna.

41 komentarzy:

  1. (Witaj Juli. Co powiesz na wątek? Masz jakiś pomysł?)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie odwracał się. Nie poruszył się nawet o milimetr. Jak każdy drapieżnik umiał znieruchomieć w wręcz idealny sposób.
    Po pewnym czasie jego wargi wygięły się w czymś w rodzaju kpiarskiego uśmiechu, by potem ułożyć się do dość brutalnych słów;
    - Zapomniałaś, że jestem wampirem i mam węch prawie jak pies myśliwski? - odezwał się dość cicho, z pewnym rozbawieniem w głosie. Dopiero potem odwrócił się, by spojrzeć na znaną sobie kobietę.
    - Witaj, Julisso.

    OdpowiedzUsuń
  3. Objął ukochaną w pasie i złożył lekki pocałunek na jej wargach.
    - Po mały prezent dla ciebie. Oto on.
    Ujął jej dłoń i nałożył na środkowy palec pierścień wykonany przez Wynna. Smok ze złota o najdrobniejszych szczegółach i otaczający piękny rubin o głębokiej, krwistej barwie.
    - To twój pierścień, najdroższa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szła spokojnie dróżką zamyślona, kiedy nagle Julissa zjawiła się przed jej oczami. Oczywiście była w niemałym szoku, jak to Heshtje i uniosła brwi.
    - A.. e.. no dobrze? - wydukała i wspięła się po omacku na konia spoglądając na Juli z zapytaniem.
    - Co się stało? - spytała już spokojnym głosem.

    OdpowiedzUsuń
  5. - Jest dla ciebie, a twoja reakcja mówi sama za siebie.
    Poprowadził ją w głąb domu i razem z nią usiadł na kanapie.
    - Słyszałaś, że Callista przybyła do miasta?

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy obaczyła znajomą burzę włosów koloru nieba zapowiadającego burzę i usłyszała głośne powitanie, zatrzymała się.
    -Julissa...- patrzyła na nią swymi szarymi oczyskami- jak ja dawno cię nie widziałam!
    Podeszła do kobiety i wyściskała ją serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. - No dobrze... - westchnęła. Odgarnęła potargane włosy z twarzy i zagwizdała ile sił w płucach na Amona.
    - Jaka ma być moja rola? Gdzie tu macie studnię, zbiornik? - mówiła szybko rozglądając się za gadem, który miał skłonności do śledzenia innych, więc nie zdziwiło ją szybkie przybycie Drawena w człowieczej postaci.
    - Witaj. Przemień się i przybiegnij na pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  8. - Nie gniewam się. Miałaś zapewne dobre powody, by o niej nie wspominać, jak w przypadku wyspy smoków, czy jaja twojej smoczycy.
    Położył dłoń na jej głowie i ją lekko pogłaskał, z uczuciem.
    - Poza tym masz rację. Rzeczywiście ją przywitałem, bo jej przeszłość jest dość interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobieta powoli jechała na koniu w kierunku lasu. Zmierzała w stronę wzgórz, gdzie udało jej się zakupić domek z duzym podwórzem. Powiedzmy, że zakupić... Juz z daleka wiedziała, kto na nia czeka. Uśmiechałą się delikatnie pod nosem. Zciągnęła kaptur z głowy i podjechała nieco szybciej zmuszając konia do kłusu. Zatrzymała się, gdy była już blisko rozpadajacego się murku. Zeskoczyła z konia. Milczała chwilę patrząc na znajomą sylwetkę. na jej twarzy malowało sie ogromne szczęście, ze spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  10. - Amon, Drawen ... wszystko jedno, co nie? - zaśmiała się cicho. Spojrzała po sobie, po czym pobiegła w stronę stodoły, a smok człapał obok niej.
    - A może... Draw, czy mógłbyś spróbować może pochłonąć ogień? - wpadła na pomysł, gdy zatrzymała się przed stodołą.
    Amon skinał jej głową i zanurzył pysk w płomieniach.
    - Tylko mnie nie rozszarp - mruknęła starając się wyciągnąć gryfa spod trzeszczących dech.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wampir uśmiechnął się wesoło w kierunku Julissy.
    - Mogę iść, choć za kąpielami w jeziorze nie przepadam. Ale... kto wie? Zresztą, dawno tam nie byłem.
    Ruszyli w kierunku jeziora. Po jakimś czasie, dłużącego się już trochę milczenia Wynn odezwał się z tą samą wesołością w głosie;
    - Masz jeszcze tego czerwonego, małego smoczka, który mi się tak podobał? Z czystej ciekawości pytam. Ostatnio zapytałem się Namora to mi powiedzieć nie chciał. - prychnął pod nosem - Zwykła ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uściskała ją mocno ipoklepałapo plecach. Uśmiechała się wesoło.
    - Dobrze Cię widzieć siostrzyczko. Nic się niezmieniłaś. Tak to ja. Cała i zdrowa na ciele a na umyśle niekoniecznie. Ale to się pominie. - zaśmiała się wesoła. Spojrzała jej w oczy.
    - No jużnie trzyj tak bo Ci oczy wypłyną. - zachichotała. Uśmiechnęła się szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. - Ponieważ Drawenem nazwała go jego matka, a Amonem ochrzciłam ja sama, kiedy był w łuskowatej postaci. Nie wiedziałam, że się zmienia.

    Smok pochłaniał ogień, choć został stworzony do odmiennych celów. Nie był z tego zbytnio zadowolony, aż pysk Amona stał się czerwony przez połykanie ognia. Może też z niezadowolenia...

    OdpowiedzUsuń
  14. Uśmiechnęła się do niej ciepło.
    -Nic szczególnego się ostatnio nie działo. Nad Imathysem czuwam na razie, potem zaś opiekę nad nim przejmie Matheas, co by to wyrósł na poczciwego kawalera.
    Muszę ci powiedzieć droga Julisso, że małżonek trafił mi się że hoho...

    OdpowiedzUsuń
  15. - Oj tam.. nie przejmuj się, co nie Amon? - odwróciła się do smoka, który na dobre pokonał ogień.
    - Amon! Leź do lasu i uwolnij to z siebie, czy coś. Byle daleko stąd - krzykneła widząc jego czerwony pysk.
    Gad poczłapał burcząc coś w stronę boru.
    - Nienawidzę ludzi... inkwizycji. Pozabijam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziała, o czym właściwie mogłaby gawędzić z Julissą w tejże chwili. Stała patrząc na nią w milczeniu przez dłuższą chwilę. W końcu jednak odważyła się coś rzec.
    -Może kiedyś będziesz miała ochotę odwiedzić nasze skromne progi?

    OdpowiedzUsuń
  17. [Nigdzie nie widzę Twojego komentarza.]

    OdpowiedzUsuń
  18. Może dziwnie to zabrzmi, ale Necro uznawał cmentarz za coś w rodzaju drugiego domu.
    W końcu miał z nim do czynienia już w dzieciństwie, kiedy ojciec uczył go jak być dobrym grabarzem.
    Dziś wykopywał nowy dół, w sumie z nudów. W końcu wiedział że w tym miejscu trupy przybywały baaardzo szybko.

    Gdy został zagadnięty przez nieznajomą kobiete, na jego twarz wpłynął szeroki, szalony uśmieszek.
    - Nie obchodzi mnie, co dzieje się z nimi po ich śmierci. W sumie za życia też za bardzo mnie nie obchodzą...- zachichotał.- Ważne że zmarli i mogę ich z radością zakopać.
    Pan Green, był chyba jednym z nielicznych grabarzy, którzy naprawdę kochali swoją pracę.

    OdpowiedzUsuń
  19. [Wynn31 lipca 2012 15:08
    Wampir uśmiechnął się wesoło w kierunku Julissy.
    - Mogę iść, choć za kąpielami w jeziorze nie przepadam. Ale... kto wie? Zresztą, dawno tam nie byłem.
    Ruszyli w kierunku jeziora. Po jakimś czasie, dłużącego się już trochę milczenia Wynn odezwał się z tą samą wesołością w głosie;
    - Masz jeszcze tego czerwonego, małego smoczka, który mi się tak podobał? Z czystej ciekawości pytam. Ostatnio zapytałem się Namora to mi powiedzieć nie chciał. - prychnął pod nosem - Zwykła ciekawość. <--- a oto moja odpowiedź. I czekam na Twoją odpowiedź na to]

    OdpowiedzUsuń
  20. Roześmiała się patrząc na kobietę.
    -Oj tak, dumny jest niczym paw! - uśmiechnęła się do siebie i zamyśliła przez chwilę, pogrążając się we wspomnieniach.
    -Możesz przyjść kiedy zechcesz przecież, to i dobrym winem przy okazji cię napoję droga Julisso.

    OdpowiedzUsuń
  21. - Salve, Julisso. - Odpowiedział. Spotkał ją, jak zwykle z resztą w najmniej oczekiwanym momencie, jednak jak wcześniej nie był zbytnio zachwycony z tego powodu, tak teraz był bardziej przyjaźnie nastawiony. To miejsce powoli zaczynało go zmieniać. - Co słychać?

    OdpowiedzUsuń
  22. Darren odkąd przyjechał do Graleyn zajęty był doprowadzeniem tego budynku do porządku. Pracował do świtu do późnego wieczora, aż ciemność uniemożliwiała mu kontynuowanie pracy. Póki co wymieniał spróchniałe, przegniłe deski, łatał dach. Ciosał ciężkie pnie, aby zrobić kolumny podpierające daszek. Musiał kupić nowe kowadło, zreperować piec. Czekało go naprawdę dużo pracy. A pieniądze powoli się kończyły.
    Tego wieczora był już wykończony. Nakarmił wierzchowca stojącego za kuźnią, obmył się i szykował do snu. Ramiona i palce przeszywał ból od dźwigania.
    Zaskoczyło go, że ktoś o tak późnej porze zagląda do takiego miejsca. Może gdyby już prezentowało się w jakiś sposób lepiej mieszkańcy mogliby się zainteresować, jednak jeszcze nie teraz. A może jednak?
    - Przykro mi, ale jeszcze nie. Jednak jeżeli trzeba, postaram się pomóc. - Zaoferował się wychodząc do kobiety. Brakowało mu już sił, jednak nie potrafił odmówić pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wzruszył ramionami tylko i przerwał kopanie.
    - Jeśli ma pani zamiar gadać o trupach w takim miejscu, to nie jest zbyt dobry pomysł. Moim martwi przyjaciele tego bardzo nie lubią i przypadkiem mogą się zemścić.- zachichotał w swój nienormalny sposób i kontynuował kopanie.

    OdpowiedzUsuń
  24. - Stary Wynn ma jedną zaletę - śmiesznie uniósł palec - Raczej nie miewa obowiązków, a wolnego czasu kupę, nie? - roześmiał się wesoło, chowając ręce do kieszeni.
    - U mnie, droga Julisso, nuda głównie. Życie się toczy, a ja się na nie gapię, a potem plotkuję. - kolejny śmiech. - Mnie nic, jak zawsze. Ostrzegam, że nie cierpię pływać, ale nad jezioro mogę iść.

    OdpowiedzUsuń
  25. Skinął głową z nieskrywaną ulgą. Po całym dniu ciężkiej pracy na pełnym słońcu ostatnie czego mu było trzeba to podkuwanie koni w środku nocy na niepewnym sprzęcie. Pomijając już fakt, że o niczym tak nie marzył, jak o kawałku płaskiej powierzchni, gdzie mógłby się położyć i zasnąć. Jutro wraz ze wschodem słońca musiał kontynuować pracę.
    - Tak? Co takiego? - Uśmiechnął się lekko ciekaw co też kobieta mogła mu zaproponować. Owszem, zdawał sobie sprawę, że może mieć do czynienia z niekoniecznie człowiekiem. Jego żona była kimś w rodzaju wiedźmy, nauczyła go paru przydatnych sztuczek.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaśmiał się spokojnie.
    - Zna pani przysłowie: Nie denerwuj Nekromanty, jeśli nie chcesz przez wieczność Lisza na głowie?- zapytał.- Bardzo mądre przysłowie, prawda? Było na marginesie jednej z moich ksiąg.
    Nie chciał jej straszyć, ani nic. Po prostu jakoś zagadać. Wbrew pozorom i wszelkim plotkom to... Szalony Grabarz wcale nie był niebezpieczny. Co więcej był strasznym pacyfistą... Znaczy, od każdej reguły są odstępstwa, ale... Czy to ważne?

    OdpowiedzUsuń
  27. - Wiem, moja miła. Ja ciebie też kocham.
    Pogłaskał ją po wlosach, wdychając aromat jaki wydzielała.
    - Twoja siostra ma zresztą bardzo ciekawą najświeższą historię. Wszędzie gdzie była, ogień niszczył wszystko. Takie osoby zawsze przyciągają uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  28. - Towarzyszem każdej wędrówki mogę być. Prócz tych do piekieł. – zaśmiał się, idąc obok niej. Szli główną, opustoszałą ulicą, a potem wyszli przez niepilnowane (na szczęście) bramy miasta, by skierować się na trakt prowadzący do jeziora. Wynn patrzył co jakiś czas w niebo, na którym właściciwie nie było widać żadnych gwiazd. Niegdyś wcale tego nie robił, a dzisiaj stało się to irytującym nawykiem. Spoglądanie w górę, jakby było tam coś ciekawego. Bez sensu…
    - Toczą się nudnym rytmem rozstań i zejść oraz moich żałosnych jęków o niegodziwości losu. Znów jestem z Heshtje, chociaż nie wiem jak będzie. Do związków nadaję się jak wół do karocy. – pokręcił głową z rozbawieniem. – A jak u Was? Ostatnio kilkakrotnie widziałem się z Namorem, ale on nie za bardzo mnie lubi. Wnioskuję jednak z tego co mówił – zawahał się – i o co prosił, że bardzo dobrze się macie. I chwała panu za to.
    W duchu zastanawiał się czy Namor jęczy Julissie o swojej niechęci (a może i nienawiści?) do osoby Wynna…
    - Chciałbym go kiedyś zobaczyć. Potwornie go polubiłem.

    OdpowiedzUsuń
  29. Delektował się jej dotykiem. Po prostu sprawiał mu przyjemność, a tego nigdy nie miał za wiele w swym życiu. Choć w sumie do przyjemności zaliczał także walkę, a jeśli tak, to tej przyjemności miał pod dostatkiem. Praktycznie zawsze walczył, więc miło było wiedzieć, że o jedną rzecz nie musi już stale stawać w szranki. \Bardzo miła odmiana.
    - Nigdy nie odebrałaby mnie tobie, Julio. Oddałem się tylko tobie.

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Tak z czystej ciekawości zapytam czemu oddzielasz akapity linijką przerwy? Nigdy się tego nie czepiałam, ale to troszkę męczy. Tak jak i Twój brak dbałości o poprawność…]

    Odpowiedział szerokim uśmiechem. On nie traktował jej jak przyjaciółkę. Dla niego Julissa była przyjaciółką.
    - Jestem znacznie gorszy. Nie chcę nawet o tym myśleć jak jest źle. Naprawdę nie nadaję się do związków. Jednak Hess jest kochana, akceptuje moje wady. Jakie by one nie były. A zapewnić mogę, że niestety, są liczne. – Zaśmiał się cicho, co kontrastowało z jego słowami.
    Doszli do jeziora i Wynn usiadł na brzegu, w zamyśleniu do jakiś czas wrzucając w toń kamienie. Szkoda, że nie potrafił puszczać kaczek.

    OdpowiedzUsuń
  31. Znalazł jakiś w miarę płaski kamień i spróbował puścić kaczkę. Bez skutku, o czym powiadomiło świat ciche chlupnięcie, gdy samotny kamyczek zniknął w czarnej toni.
    - Gorzej jak stara przekupka zrzędzę. – potwierdził wesoło. – Teraz znów mam ochotę zrzędzić. Woda ma kolor smoły. Trochę brakuje mi kolorów, wiesz? Ale tylko trochę. Widzisz? Znowu zrzędzę!

    OdpowiedzUsuń
  32. - Nie dziekuj. Teraz trzeba im schronienie znaleźć. Biedne stworzonka, no... - wyszeptała spoglądając na dogasającą stodołę.
    - Znajdzie się kolejna stodoła? Moze trzeba nową zbudowac czy coś.. - zamyśliła się i zerknęła na Drawena.
    - Jeśli możemy jakos jeszcze pomóc..

    OdpowiedzUsuń
  33. [Juli? Ta Juli ze starego PF?]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Zerżnęłaś mi z Undzi serafina, moja droga;p]

    OdpowiedzUsuń
  35. [Ehh...To masz krótką pamięć, albo moja postać była do dup.y. A myślałam, że na PF dobrze rozmawiało ci się z Undą Meer, taką małą zakompleksioną hybrydą.]

    OdpowiedzUsuń
  36. - Nie wiem, Juli. Trzeba po prostu znaleźć znowu jakąś stodołę czy coś. Nie wiem. Ja nie mam gdzie w sym domu, bo mam psiarnię. Mnie prawie cały dzień nie ma. Dobrze, że Amon czasem mi pomoże - powiedziała zrezygnowana.
    Uśmiechneła się lekko i wyciągneła dłoń do gryfa.

    OdpowiedzUsuń
  37. [To już wiesz o co mi z serafinem chodziło:) Chciałam cię tylko naprowadzić. Co tam u Ciebie? Może, żeby nie zaśmiecać, jakiś wątek by się zaczęło?]

    OdpowiedzUsuń
  38. Wyprężył grzbiet, w zbolałym geście. Plecy bardzo bolały go od spania w dziwnej pozycji. Łuk i kołczan wgniótł mu się w kręgosłup i marudził cicho pod nosem. Przechodził właśnie przez swoją ziemię, gdy nagle kogoś zauważył.
    -Dzień dobry. -zwrócił się - radzę się nie kręcić dalej niż tu, bo następna ziemia już jest sąsiadów.. Są na tyle paranoiczni, że szczują psami -uśmiechnął się.

    OdpowiedzUsuń
  39. -Mam nadzieję. -wzruszył ramionami.
    W pewnym momencie coś przykuło jego uwagę i z cichym trzaskiem zmienił się w wilka i czmychnął w krzaki w pogoni za czymś.

    OdpowiedzUsuń
  40. Radiowóz zatrzymuje się przed wielkim, grubym murem. Nad nim widzisz dumnie wznoszący się budynek. Funkcjonariusz policji otwiera tylne drzwi samochodu. Wyciąga Cię na zewnątrz. Nadal masz zakute w kajdanki ręce. Rozglądasz się wokoło. Zupełnie nie wiesz gdzie jesteś. To miejsce nie przypomina tego, w którym byłeś ostatnio, nawet płyty chodnikowe wyglądają inaczej. Według niektórych służb taka terapia szokowa ma nakłaniać do zmian.
    Jeden z policjantów pchnął cię do przodu. Idziesz przed siebie. Zbliżasz się do czarnej, żelaznej bramy. Przy niej zatrzymuje Cię drugi funkcjonariusz. Za bramą stoi dwóch mężczyzn o szerokich barkach ubranych w granatowe mundury. Na piersi po prawej mają małe tabliczki z nazwiskami. Gdzieś z oddali idzie mężczyzna w czarnym garniturze. Poważny i wyprostowany. Brama się otwiera i wpuszczają Cię do środka. Policjanci ściągają ci kajdanki. Jeden z nich życzy Ci miłej zabawy w Szkole dla Trudnej Młodzieży.

    Szkola-Dla-Trudnej-Mlodziezy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń