Nazywają je Miastem Straceńców.

Graleyn nie należy do ludzi. W tym niepozornym miasteczku dzieje się więcej, niż sobie wyobrażasz. W cieniu starych murów kryją się istoty, które nie powinny istnieć. Siedzą w karczmie i piją wino. Prowadzą warsztaty i sklepy. Ludzie nie mają nic przeciwko… Głównie dlatego, że nie wiedzą o tym, iż miasteczko jest stolicą świata nadnaturalnego. A to, że czasem ktoś zniknie...

No cóż, zdarza się.


wtorek, 31 lipca 2012

Zrodzona z nienawiści. Zrodzona, by odbierać życie.

I sense there's something in the wind. That feels like tragedy's at hand…


Okrągła, dziecięca buzia nie wyrażająca żadnych emocji. Długie, smoliście czarne włosy okalająca anielską twarzyczkę dziewczynki.  Huśtawka, na której siedzi skrzypi miarowo gdy się kołysze. W przód i w tył. Znów w przód i w tył…
Kawałek dalej bawią się inne dzieci. Śmieją się głośno, nie zauważyli siedzącej na huśtawce samotnej dziewczynki, która nie mogąc się zdecydować mnie w dłoniach lalkę z czerwoną kokardą pod szyją, którą kiedyś znalazła. W końcu zeskakuje z huśtawki i niepewnym krokiem podchodzi do dzieci. Są w jej wieku. Na pewno żadne z nich nie ma więcej niż sześć lat.
- Czy… czy mogę się z wami pobawić…? – Spytała drżącym z niepokoju i obawy głosem.
Dzieci potrafią być okrutne…
Wszelki śmiech ucichł. Na twarzach pozostałych pojawił się grymas strachu i złości.
- To ona… - szeptały między sobą, obrzucając wrogimi spojrzeniami dziewczynkę. W bladych oczach bez źrenic pojawiły się łzy. Ktoś rzucił w nią garścią piasku. Ktoś inny jeszcze krzyknął i zerwali się do ucieczki.
- Proszę, zostańcie ze mną… - Szepnęła – Nie chcę być sama… - W świetle zachodzącego słońca cienie na ziemi malały, kiedy grupka dzieci uciekała w panice.

And does he notice my feelings for him?
And will he see how much he means to me?
I think it's not to be
       
Usteczka dziewczynki zacisnęły się w wąską linię z determinacji. W drugiej rączce trzymała mały nożyk znaleziony w szufladzie. Wpatrywała się w drobną piąstkę. Uniosła nożyk, próbując wbić go sobie w dłoń. Ciemność odbiła ostrze, ochraniając jej białą skórę przed ciosem. Nożyk upadł na podłogę. Dziewczynka spojrzała na wiszący na ścianie portret pięknej, ciemnowłosej kobiety. Jej mamy.
- Nie rozrzucaj rzeczy. Gabi. – Próg małej, skromnie urządzonej kuchni przekroczył wysoki mężczyzna o ciemnych włosach. Był bardzo podobny do matki dziewczynki.
- Czy zranienie boli? – Spytała dziewczynka podnosząc na niego wzrok. Przykucnął obok niej i uśmiechnął się lekko.
- Owszem, trochę boli. Jednak z biegiem czasu ból mija, a rana się goi.
Dziewczynka wpatrywała się w mężczyznę słuchając jego słów. Nie znała bólu. Jej skóra nigdy nie została zraniona. Zawsze broniła jej ciemność.
- Jednak są rany, które czasami nie mogą się zagoić.
- Jakie?
- Rany na sercu, kochanie…

And will we ever end up together?
No, I think not, it's never to become
For I am not the one…

Siedząc na murku wysokiej wieży pod nogami miała jedynie przepaść. Ocierała łzy małą piąstką, trzęsąc się od wstrzymywanego szlochu.
Ciemność powstała. Odbiła noże lecące w jej kierunku. Wbiły się w pierś napastnika. Gabi obejrzała się. Jej oczy rozszerzyły się z przerażenia i niedowierzania.
Ciemnowłosy mężczyzna opadł na ziemię. Z jego piersi i ust płynęła gęsta krew. Gabi podbiegła do niego i przyklęknęła obok.
- Dlaczego… dlaczego?!
- Tak kazał twój ojciec… - Wychrypiał mężczyzna. – Przyjąłem rozkaz. Sądziłem, że możesz być pamiątką po mojej drogiej siostrze. Chciałem cię pokochać. Jednak zawsze cię nienawidziłem. I zawsze tak będzie.
Odchylił poły kamizelki, którą miał na sobie. Pod spodem tkwiły ładunki wybuchowe które można było kupić u alchemika.
- Umrzyj… proszę. – Szepnął mężczyzna i rozbił jedną z buteleczek. Dachem wieżowca wstrząsnęła eksplozja.
Głośny krzyk i płacz skrzywdzonego dziecka. Nigdy nie kochanego dziecka. Samotnego dziecka….

~*~


                -
And will we ever end up together? No, I think not, it's never to become. For I am not the one… - Nucąc słowa ukochanej piosenki cichym głosem przypominającym ruch skrzydeł motyla na wietrze obserwowała, jak dwóch mężczyzn znęca się nad innym. Widziała wypływającą z ran krew. Słyszała jego krzyk brzmiący jak muzyka w jej uszach. Ciemność go dotknęła. I w tej chwili oddał swojego ducha krainie umarłych…
~*~

By Aoi-kochou

~*~

Imię i nazwisko: Gabrielle Nox
Wiek: 19 lat
Rasa: Nieznana
Znaki szczególne: Oczy bez źrenic i tęczówek. Całość pokrywa białko. Na plecach tatuaż przedstawiający dwie czarne róże.
Charakter: Nie znana jest jej miłość czy jakiekolwiek inne uczucia. Nie rozumie ich i raczej nigdy nie zrozumie. Jest na swój sposób egoistyczna. Cicha, spokojna, rzadko się odzywa. Nie zna bólu, chyba, że chodzi o ból serca.

    



(Witam wszystkich :) Na wątki i powiązania jestem jak najbardziej chętna :) Wątki im dłuższe, a powiązania im bardziej poplątane, tym lepiej :D)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Vivien.

There's a devil waiting outside your door.


Imię: Vivien
Nazwisko: Lassila
Pseudo: Viv
Wiek: 20 lat
Rasa: Człowiek z domieszką






Jesteś tak samo zła, jak matka...
Ta Moc to Instynkt - czujesz zagrożenie, rozumiesz?
..tak samo popieprzona, jak twój braciszek..
Już nigdy nie poczujesz spokoju duszy...
Zielone oczy, zacięte usta, wyzywający uśmiech..
Jesteś pewna, że tego chcesz?
Czarownica! Wiedźma! Strzyga! Diablica!
Nie będziesz mogła wrócić do domu...
...Wynoś się, rozumiesz?! Wynoś się!
Możesz oddziaływać na emocje innych...
Znajdźcie ją... I zabijcie. 

Tak, to Ona.

Profesja: wolny strzelec (ima się każdego zajęcia)
Moce: - Instynkt, ultrawrażliwy na każde niebezpieczeństwo
            - potrafi wpływać na emocje innych ludzi, widzi ich aury
Zwierzęta: - czarne motyle, pojawiające się, gdy tylko użyje Instynku
                    - czarny wilk Vorx, trzymający się z boku, lecz zawsze w zasięgu wzroku pani

Dodatkowo:
- od pewnego czasu, po spotkaniu z tajemniczym magiem Vorx towarzyszy Vivien nie tylko w wilczej postaci, ale także jako człowiek; okazało się bowiem, że został on dawno temu zamieniony w wilka za karę za krzywdy, które wyrządził innym


[Witam! Pierwszy raz na takim blogu, nie pierwszy raz w takim świecie. Wybaczcie, że krótko. Vivien nie lubi mówić o sobie, zdradzać swojej przyszłości. Ale lubi siebie.]


"Lubię moich klientów. Spokojni, cisi, kulturalni, dają się człekowi wygadać... I co z tego, że martwi?"

Dane Podstawowe


Imię: Necro
Nazwisko: Green
Wiek: 27 lat
Dzień i miesiąc narodzin: 7 sierpnia
Zawód: Grabarz z dziada, pradziada
Rasa: Człowiek
Dodatkowo: Mag/Nekromanta




 

Charakter


Necro Green jest osobą obdarzoną niezwykłym szaleństwem. Nie raz nazwany był świrem, wariatem, demonem, chociaż i tak najbardziej znane przezwiska to: „Szalony Grabarz” oraz „Opętany, Cmentarny Skurwysyn”.
Sam Necro mówi o sobie jako o „Samosadystycznym świrze o pacyfistycznym nastawieniu”
I tego pacyfizmu mu zaprzeczyć nie można. Necro Green bowiem jest ostatnią osobą jaką można by posądzić o wyrządzenie komuś krzywdy… Nie licząc samego siebie rzecz jasna, co robi czasem niespecjalnie, a czasem z wyjątkową premedytacją. Jednak nikomu innemu nie wyrządzi krzywdy… A przynajmniej dopóki nie zacznie obrażać jego starszego, nieżywego już od dwunastu lat brata.
Nie jest typem osoby towarzyskiej, mimo że do towarzystwa nic nie ma. W końcu to nie jego wina, że większość ludzi w Graleyn się go boi, a nieludzi w sumie nie zna?
Ogólnie… Jest raczej radośnie nastawiony do życia, mimo że dużo już w życiu stracił. Potrafi śmiać się z byle czego, nienormalnie chichotać tańczyć idąc ulicą… To tylko zwiększa zdanie innych o nim jako o świrze.
Szalonym, groźnym świrze.
Ale to kłamstwo. Necro nie jest groźny…



Wygląd

Czy widząc tego mężczyznę pierwszy raz, można zobaczyć to iż jest szalony? Nie… A przynajmniej z wyglądu, bo z zachowaniem różnie bywa.
Nie jest kolejnym wysokim, silnym, postawnym mężczyzną o krótkich włosach w wiecznym nieładzie, i o klacie jak u jakiegoś herosa.
O nie. Wręcz przeciwnie. Nekromanta jest niskim mężczyzną, bardzo drobno zbudowanym, niezwykle szczupłym. Waży gdzieś z czterdzieści kilka kilogramów, co raczej zbyt zdrową wagą dla niego nie jest.
Charakterystyczne w jego wyglądzie na pewno są jego długie, białe włosy, swobodnie opadające na plecy, zazwyczaj rozpuszczone lub związane lekko czarną wstążką, byleby tylko nie przeszkadzały mu w pracy.
Jego oczy, jasnoniebieskie, zazwyczaj roziskrzone od jego szaleńczego, szczerego śmiechu, spoglądają na wszystko i wszystkich raczej uważnie, jakby bał się, że zaraz wyleci z jakiegoś ciemnego rogu inkwizycja, posądzając go o bycie opętanym przez demona, albo jakiś dwa razy większy od niego osobnik z zamiarem zabicia go, w celu zostania bohaterem miasta, za zabicie niebezpiecznego szaleńca.
Jego rysy twarzy są raczej delikatne, a skóra jego ciała  blada i delikatna. Można by go pomylić z kobietą…
Tak, zdecydowanie jego uroda jest kobieca.
Zazwyczaj ubiera się na czarno, jednak Nikt nie zna tego powodu. Sam Necro, zapytany o to odpowie „Po prostu lubię kolor czarny, z resztą bardzo pasuje do moich włosów.”
Nie jest to jednak do końca prawdą, patrząc na to iż kiedyś, jeszcze przed śmiercią brata ubierał się tylko na biało.
Otóż czarny kolor jego ubrań jest oznaką jego wiecznej żałoby i tęsknoty za bratem, jednak ludzie, zupełnie tego nie wiedząc, twierdzą że to tylko kolejna szaleńcza zachcianka.
Jedynym mankamentem jego prosta blizna na wewnętrznej stronie prawej dłoni. On po prostu lubi patrzeć jak krew z niej kapie kropelkami… I kapie… I kapie…






Dodatkowo

Rzeczą, a raczej miejscem o które najbardziej dba Necro jest cmentarz, zazwyczaj określany przez Necro jako „Jego Cmentarz”. Bardzo kocha to miejsce, regularnie wyrzuca zwiędłe kwiaty pozostawione na grobach, naprawia jak się da zepsute nagrobki, a jeśli nie da się naprawić, robi nowe, na całym cmentarzu sadzi białe kwiaty… Dlaczego akurat białe? Bo jego brat kochał ten kolor.
Jego niespotykane imię wymyśliła mu matka, nekromantka. Imię raczej oryginalnie i idealnie pasujące do tego ześwirowanego, białowłosego mężczyzny.
Przez lata samotności i stronienia od bojących się go ludzi, Necro nabrał dziwnego i niezbyt normalnego gadania z trupami.
Mimo iż jest nekromantą nie lubi ożywiać trupów. Jest to pamiątka z dzieciństwa, po jego okrutnych koszmarach w których W trakcie okropnej burzy, władał armią szkieletów, sam siedząc na wielkim szkielecie smoka, przyglądając się trupom mężczyzn, kobiet i dzieci z okrutnym i obleśnym uśmiechem i żądzą mordu w oczach. Nigdy nie chce się taki stać, a boi się, że wzywanie trupów może to wywołać… No i oczywiście zniszczyć jego piękny i cudowny cmentarz.
Jest obdarzony niebywałym talentem artystycznym… Jeśli chodzi o rzeźbienie. Sam robi wszelkie nagrobki oraz figury, które przybyły na cmentarz po tym, jak robotę objął po śmierci swego ojca.
 Kilkakrotnie już był oskarżany o bycie opętanym przez demona. Za każdym razem wywijał się jakimś cudem.





Historia

Urodził się w Graleyn i tutaj wychował. Jego matka zmarła przy jego porodzie.
Dzieciństwo miał szczęśliwe, dobre i w miarę normalne, przynajmniej do czasu aż jego starczy brat, Ceron Green został zamordowany.
Pięć lat po śmierci brata, zagryziony przez "dzikie zwierzęta" został jego ojciec, czym jednak sam Necro zbytnio się nie przejął. Został sam.





niedziela, 29 lipca 2012

Imeroth Altharis


Imeroth Navonna Altharis-Bonnet


Wiek:  467 lat, wygląda jednak na około 25
Pochodzenie: Nemaneth (położenie: głęboko pod ziemią Irlandii)
Orientacja: Hetero
Profesja: rycerz/malarz
Rasa: Hybryda- Khelaris (r. ż.- Khelanka)





Wizerunek ludzki

Dość wysoka brunetka o pełnych, kobiecych kształtach. Jej szare oczy wnikną nawet w duszę. Często zobaczyć ją można było w wyjątkowo skąpym stroju, który podkreślał jej atuty, zawsze miała go na sobie podczas walki,a  gdy podróżowała narzucała na siebie coś w rodzaju czarnego płaszcza, pod którym krył się miecz przypięty do pasa. Teraz ubiera się w stylu gotyckim, uwielbia gorsety, które podkreślają jej talię, oraz długie, czarne, przewiewne spódnice. 

Opis rasy

Khelaris- połączenie pół-elfa i pół-sukkuba. 
Opanowały zdolność przemiany w ludzką postać.
Charakterystycznymi cechami ich naturalnego wyglądu jest szara skóra z
ciemniejszymi pigmentami rozmieszczonymi po całym ciele, wściekle czerwone włosy oraz czerwone oczy, które mogą świecić w ciemności i szpiczaste, niezbyt duże uszy. Posiadają bardzo dobry wzrok, słuch oraz węch, co czyni z nich świetnych tropicieli.
Mimo swoich umiejętności związanych z walką, są pokojowo nastawieni.

Charakter

Introwertywna, nieco hedonistyczna, honorowa i szlachecka. 
Momentami nieśmiała, aczkolwiek bardzo stanowcza i asertywna. Do ludzi podchodzi z dystansem, uwielbia za to nawiązywać kontakty wzrokowe. Jest dobrym słuchaczem, ale mało mówi. Nie znosi ckliwości, niechętnie opowiada o sobie i swoich uczuciach.  Wydaje się niedostępna, chwilami nawet oziębła, w rzeczywistości jednak jej serce jest jak woda- ogrzewa się lub obniża temperaturę w zależności od poznanej osobistości.
 Niekiedy bywa bardzo złośliwa. Uwielbia sztukę, wszystko co piękne, zawsze dąży do perfekcyjności. Interesują ją konkrety, nie cierpi owijania w bawełnę.
Nigdy nie postępuje wbrew sobie i swoim przekonaniom. Ma określone poglądy, gardzi hipokrytami.

Historia

Urodziła się w 955r.,  w Nemaneth- podziemnej krainie kwitnących skał. 
Nigdy nie miała okazji, by poznać swoich rodziców. Z opowieści przybranej matki-Liliany (która była elfem z krwi i kości) , ojciec był pół-elfem, matka zaś pół-sukkubem.
 Oboje zostali spaleni na stosie w ludzkim świecie, za to, że mieli romans wbrew panującemu zakazowi dotyczącego mieszania się ras.
Wcześniej jednak matka-Edroth, zdążyła wydać na świat dziwne stworzenie. 
Przewidywała, jaki wyrok na nią spadnie, więc ofiarowała ją  Lilianie, która była jej bliską przyjaciółką.

Liliana przekazała Imeroth całą swoją wiedzę. Nauczyła ją malowania na skałach za pomocą wyciągów z niektórych roślin. Nauczyła ją też posługiwać się bronią białą oraz łukiem. 
Gdy skończyła siedemnaście lat, władczyni Nemaneth pasowała Imeroth na rycerza.
Niecałe pół roku później opuściła podziemny świat, by wyruszyć w podróż w nieznane, zabijając po drodze nikczemników łamiących prawo z zimną krwią.

Mając 466 lat trafiła do Graleyn, gdzie poznała miłość swego życia. Wyszła za mąż i wydała na świat syna-Imathysa. Po tych wydarzeniach na jakiś czas zawiesiła swą oręż, by zająć się wychowywaniem dziecka i domostwem.
Jak już wcześniej wspominała, nie lubi mówić o sobie, dlatego historię kończy i jednocześnie rozpoczyna w tymże miejscu.

Znaki rozpoznawcze

Na prawym ramieniu niekiedy nosi czaszkę, trofeum a jednocześnie ,,talizman szczęścia". 
Lubi też przesiadywać w karczmie i delektować się różnego rodzaju trunkami, szczególnie winem.