Niestety. Ogłaszam zamknięcie Miasta Straceńców.
Nie wiem czy moje plany dotyczące Miasta Straceńców i Valnwerdu były powodem zastojów na blogu, czy też stworzenie drugiego bloga wynikało z przeczucia o tym, co stanie się z Miastem. Nieznależnie jednak od tego, chciałabym ogłosić, że założyłam drugi blog, o bardzo podobnej, by nie powiedzieć identycznej tematyce, jednak w rozwiniętej wersji, który, można się pokusić o stwierdzenie, jest kontynuacją Miasta Straceńców.
Wysłałam Wam tam zaproszenia, licząc, że będziemy nadal tworzyć naszą historię w tamtym miejscu. Możecie je zignorować, albo przejść. Oczywiście miło nam wszystkim będzie, jeśli się tam pojawicie.
Przepraszam i dziękuję za uwagę.
Nazywają je Miastem Straceńców.
Graleyn nie należy do ludzi. W tym niepozornym miasteczku dzieje się więcej, niż sobie wyobrażasz. W cieniu starych murów kryją się istoty, które nie powinny istnieć. Siedzą w karczmie i piją wino. Prowadzą warsztaty i sklepy. Ludzie nie mają nic przeciwko… Głównie dlatego, że nie wiedzą o tym, iż miasteczko jest stolicą świata nadnaturalnego. A to, że czasem ktoś zniknie...
No cóż, zdarza się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bredząc trzy po trzy... Ajajaja. Smutno.
OdpowiedzUsuńDariel.
Bardzo, bardzo smutno :c
OdpowiedzUsuńBędzie mi brakować mojego kochanego Graleyn, ugh... Przywiązałam się do Was, do tego bloga...
Serdecznie Wam wszystkim dziękuję, za cudownie spędzone chwile na graniu, na wątkach... Wspólne pisanie było dla mnie zaszczytem, ponieważ wszyscy jesteście świetni.
Ogromnie dziękuję też za przepiękny, zapierający dech w piersiach i doprowadzający do łez offtop :DD
Miło się z Wami wymieniało własnymi przeżyciami, płakało i śmiało jednocześnie.
Graleyn, Wy oraz Wasze postacie staliście się częścią mojego życia, jakąś zakładką, teczką, którą teraz zamykam i chowam do szuflady.
Bo pomimo tego, iż Baśnie są kontynuacją, pewnie jakaś wasza część się nie przeniesie, bardzo dobrze to rozumiem.
Fabuła, mimo iż podobna, jednak inna...
Ale będzie dobrze...
Musi być... Bo jeśli nie, to po co żyć?
[http://milledgeville-tn.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńMilledgeville to niewielka, zamieszkiwana przez niespełna trzy tysiące osób mieścina w stanie Tennessee. Mieszkańcy trudnią się tu hodowlą bydła i trzody chlewnej oraz rolnictwem - głównie kukurydzy i soi. Latem temperatura sięga 27 stopni, natomiast zimą dochodzi do 5 stopni Celsjusza, a więc klimat jest raczej łagodny. Jako iż Milledgeville położone jest niedaleko Nashville, światowej stolicy muzyki country, tamtejsza kultura dotarła również tutaj. Znajduje się tu kilka klubów z muzyką country, często odwiedzanych przez miejscową młodzież wraz z rodzicami - tutaj wiek nie zna granic! - a co roku w pierwszym tygodniu sierpnia odbywa się tu Festiwal Muzyki Country.
Życie w Milledgeville toczy się raczej spokojnie. Dookoła teren porastają liczne lasy oraz niczyje łąki z opuszczonymi domami. Można tu odpocząć i jednocześnie zabawić się w rytm muzyki country. Dla Tennessee warto porzucić poukładane życie i rozpocząć je na nowo, właśnie tutaj, w Stanie Ochotników!]