H I S T O R I A :
Nawet podczas ciężkich czasów, niektórym wiedzie się lepiej. Dwudziestotrzyletni książę Anglii należał właśnie do tych, którym słowo 'zmartwienia' znane raczej nie było. Żyjący na dworze, z obsługą na zawołanie w życiu nie pomyślałby, że jego sielankę może coś przerwać. A jednak, stało się. Podczas polowania, które należało do jego ulubionych rozrywek miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. Chociaż, nazywanie tego 'wypadkiem' jest pewnym niedopowiedzeniem.Bo czy przypadkowym można nazwać atak wampira? Nie była to nieszczęśliwa tragedia, było to zaplanowane mniej lub bardziej polowanie na ludzi, w tym przypadku - księcia i jego świtę. Ogarnięty szałem krwi zabił już prawie wszystkich, kiedy doszedł do wystraszonego, młodego bruneta. Ubrany lepiej od innych, z twarzą znajomą. William Tudor, książę Anglii, następca tronu. Dlaczego go nie zabił? Tego nie zdradził. Nie powiedział w zasadzie nic, jedynie nakarmił go krwią, a później - skręcił mu kark. Na efekty długo czekać nie trzeba było, już kilka godzin później, tuż po zmierzchu chłopak obudził się, nie rozumiejąc co się stało. Nie czuł bólu, w zasadzie prawie nic nie czuł. Fizycznie za to, zmieniło się wiele. Miał wyostrzone zmysły, w tym momencie szczególnie węch. Czuł krew, bardzo dużo krwi. Mnogość różnych zapachów z ostygniętych już ciał leżących wokół niego. Jeden wyróżniał się na tle innych, bardziej wyrazisty i jakby, smakowity. Wtedy dostrzegł w mroku przywiązanego do drzewa swego giermka, który powoli wykrwawiał się przez paskudną ranę w brzuchu. Początkowe obrzydzenie tym widokiem mijało, kiedy podchodził bliżej. Ustępowało niepohamowanemu głodowi i żądzy krwi. Instynkty wzięły górę, nie zastanawiając się długo wgryzł się w szyję bogu winnemu chłopcu, który chciał jedynie zostać rycerzem i wypił go, prawie do ostatniej kropli. Uczucie, które mu wtedy towarzyszyło było czymś niesamowitym, najlepszym w dotychczasowym życiu. Władza, euforia, rozkosz i całkowity brak wyrzutów sumienia, mimo że odbierał właśnie komuś życie.
Tak wyglądał jego pierwszy posiłek.
Od tego zdarzenia minęło zaledwie kilka miesięcy. Po samotnym błąkaniu się trafił w końcu do Graleyn. Podróżując jedynie po zmierzchu, starając się zrozumieć swą prawdziwą naturę, przybył do miasta z nadzieją, że tu znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania. W międzyczasie korzystał z nowo odkrytych umiejętności - niezwykłej siły, szybkości a co najciekawsze - kontroli umysłu. Chociaż sztuka ta jest trudna, uczy się na błędach, za które płacą najczęściej ludzie, jego późniejsze ofiary.
C H A R A K T E R:
Trudne pytanie, najprościej dowiedzieć się tego poznając go. Na pierwszy rzut oka wydaje się być lekko wyniosłym, ale miłym młodym człowiekiem, który swym urokiem osobistym i uśmiechem potrafi oczarować, nie tylko kobiety. Przy bliższym poznaniu okazuję się być utrzymującym doskonałe pozory egoistą. Impulsywność jest jedną z jego największych wad, nie potrafi panować nad emocjami a w złości zmienia się w krwiożerczą bestię, maszynę do zabijania. Nie szanujący ludzkiego życia, niedojrzały, za jedyną wartość uznający swą przyjemność, bezwzględny i ironiczny. Uwielbiający zabawę, wino i kobiety częsty bywalec karczmy. Ukrywa swą prawdziwą tożsamość, wiedząc, że odnalezienie zaginionego księcia, pożywiającego się właśnie na rozdziewiczonej wcześniej szesnastolatce nie było by dobrym pomysłem.Inteligentny, przebiegły, chociaż brakuje mu życiowego doświadczenia. Pewnym rzeczy nie pojmuje, pieniądze kradnie lub, jeśli mu się uda - hipnotyzuje ludzi, aby je dostać.
Przeklęty, co mu absolutnie nie przeszkadza.
N A J W A Ż N I E J S Z E:
imię i nazwisko: William Cromwell
prawdziwe nazwisko: Tudor
wiek: 24 lata
rasa: wampir
przemieniony : 7 miesięcy temu
[Witam! Autorka się kłania, z karty jestem średnio zadowolona, ale mam wielkie zamiary ją ulepszać;)
Prosiłabym o rozpoczęcie wątków, na powiązania - jestem otwarta. ]
Bylo już dość późno kiedy blondwlosa dziewczyna opuszczala karczmę.Owinięta w cieply ciemny plaszcz spokojnym krokiem spacerowala wzdluż portu.
OdpowiedzUsuńStrasznie tęskno jej bylo do oceanu...Lecz wiedzila że nie może tam wrócić.
Szla więc smutnie spoglądając na wodę i zanurzając się w swoim świecie nawet nie spostrzegla kiedy usiadla nad brzegiem i machala nogami nad wodą.
Westchnęla zrezygnowana i rzucila jakimś kamieniem w wodę.
Tak bardzo chciala wrócić do podwodnego świata.
Jednak gdyby tam wrócila dno morskie stalo by się jej grobem.
Nagle uslyszala jakieś kroki podniosla wzrok i sporzala na mężczyznę swymi niewinnymi i smutnymi teraz oczyma....
~Emina Lamerielle
Ostatnimi czasy w mieście zrobiło się ciszej. Zdawało się, że przeminęły czasy jego świetności, a może przeciętności, kiedy to ciągle ktoś nowy przechodził przez bramę, często wystraszonymi oczętami rozglądając naokoło. Młody narybek miasta, często wykorzystywany do celów tego czy tamtego. Było się przynajmniej na kim wyżyć, ewentualnie popatrzeć na krew kapiącą na bruk. Albo po prostu napić w karczmie i spędzić miło czas, bez żadnych zobowiązań, bo, fakt faktem, nie każdy był w stanie utrzymać w tym mieście przy sobie swoje ulotne życie.
OdpowiedzUsuńKiedyś przesiadywanie w okolicy wejścia do miasta dawało niemałą frajdę. Raisha, przykładowo, lubiła obserwować aury nieznajomych, odgadywać ich rasy i nastroje. Teraz ten zwyczaj stał się dziwnie martwy. Przewijali jej się przed oczami sami znajomi, bliżsi czy dalsi. Wielu z nich wyczuwała ze znaczących odległości. Dlatego kiedy jej umysł musnęło delikatne wyczucie obcej aury, dotąd zamglone znudzeniem oczy rozbłysły. Uniosła głowę i zmarszczyła brwi. Wampiry, wampiry, same wampiry - pomyślała ponuro, kiedy nieznajomy minął bramę.
Przyjrzala mu się już z lekkim zadziwieniem po czym wstala otrzepala się i uniosla glowę by spojrzeć na niego.
OdpowiedzUsuń-Tak zapewne masz rację ale zawsze znajdzie się ktoś kto mnie uratuje co jest dość smutne...Nie mogę wiecznie polegać na innych prawda?Nie boję się tylko tęsknie lecz wiem że wrócić nie mogę -oparla od rzeczy - Ach i jestem Emina.Nie żadna panienka, panna,pani czy -tu wzrygnęla się -Księżniczka po prostu Emina.A ciebie jak zwą?Musisz mi wybaczyć mą bezczelność ale nie lubię tytulów-odparla obarzajac go na chwilę promiennym uśmiechem
[ Masz ode mnie wielkiego plusa. KP świetna, fotki świetne, postać świetna i tak dalej. Jestem zakochana. Ah, jak miło. Mówiłam już, że mam słabość do jednego wampira z dynastii Tudorów? (Henry Fitzroy z Więzów Krwi) No to mamy drugiego. A Wynn na doczepkę trzeci, żeby towarzystwo nie było takie smętne. Dobra, zaczynam pieprzyć bez sensu. Witam, wątek jakiś zacznę jak się ogarnę.]
OdpowiedzUsuń-Ach mogę tęsknić za wieloma rzeczami...Za rodziną za ojczyzną za milością...Ja tęsknie za czymś okrutnym za miejscem które bylo tak strasznie przerażające...Tęsknie gdyż tam się wychowywalam...Mialam tam matkę która nie żyje tu mam ojca...A noc jest taka piękna więc czemuż bym miala tkwić w domu jak miotla skoro ta noc jest taka przyzywająca?-spytala nawet sama nie wiedziala czemu to robi...
OdpowiedzUsuń-Z wielką przyjemnością odparla i trochę bezmyślnie dygnęla. - Jesteś mężczyzną więc to nie dziw że spacerujesz po nocy jednak ja chciala bym wiedzieć co też sklonilo ciebie Willu do tej nocnej eskapady.-zapytala grzecznie ukradkiem luzując gorset w który wcisnęla ją Fabia i który okropnie ją cisnąl.
OdpowiedzUsuń-Willu czy możesz zdjąć ze mnie ten przeklęty gorset?Obawiam się że zaraz zaslabne nie wiem doprawdy jak reszta kobiet moze chodzić w czymś takim ja i bez tego mam ldny ksztalt sylwetki więc pomożesz?
~Emina Lamerielle