Długie,
oplecione uwydatnionymi mięśniami nogi karego ogiera zawisły w powietrzu.
Kosmyki rudych włosów dosiadającej go kobiety wymknęły się spod kaptura
ciemnozielonego płaszcza. Przez rozchylone, pełne wargi wciągała powietrze. Jej
powieki zdawały się niezwykle długo opadać, nim całkowicie przykryły jarzące
się czerwienią tęczówki. Na ułamek sekundy jak gdyby wierzchowiec zawisł w
powietrzu, zanim czas na powrót stał się pełen dynamiki. Jego kopyta dotknęły
ziemi, zapadając się głęboko w leśnej ściółce, nim zahamował.
Kobieta, nie
otwierając oczu, uniosła dłoń do twarzy i zamarła, nasłuchując. Trwała tak,
wyczulona na każdy niepokojący dźwięk. Trzask nadepniętej gałązki. Przytłumiony stukot kopyt. Warkot psa. Świst
wypuszczonej z cięciwy strzały… Zamiast tego słyszała skrzypienie bezlistnych
jeszcze gałęzi drzew i nieśmiałe poćwierkiwanie ptaków. Jakby ostrożnie poklepała
po szyi zdyszanego ogiera, starając się ustabilizować swój oddech i uniosła
powieki, spoglądając przed siebie zielonymi już oczyma. Jej wzrok padł na
przydrożny, stary drogowskaz. Farbę na nim niemal całkowicie zatarł czas, jednak
doczytała się dziwnie znajomej nazwy: Graleyn. Zmarszczyła brwi, sięgając do
jednej z sakiewek. Wymacała małą, zmiętą kartkę papieru pośród ususzonych liści
i wyciągnęła ją. Jej usta rozciągnęły się w uśmiechu, widząc na niej nabazgrane
tylko dwa słowa: Graleyn – Elay.
-Należy nam
się mały postój, co? – Mruknęła cicho, delikatnie dokładając do boków konia
łydki. Raz jeszcze obejrzała się za siebie, lustrując czujnym wzrokiem okolicę.
Dziwne, na pozór bezładnie rozmieszczone znaki na ciele ogiera żarzyły się
błękitem.
Imiona: Raisha Fitris
Nazwisko: Anneroth.
Wiek: Podaje się za 21-latkę.
Rasa: Człowiek.
Profesja: Przede
wszystkim wiedźma, czego nie lubi ujawniać. Poza tym posiada szeroką wiedzę na
temat uzdrowicielstwa i zielarstwa.
Pochodzenie: Urodziła się w dzikich, północnych krajach i to je uważa za swój dom,
mimo ciągłych podróży do jakich zmusiły ją prześladowania.
Wizerunek: Wysoka, obdarzona atrakcyjnymi kształtami,
których nie jednokrotnie musiała używać by wymknąć się strażnikom lub ich
omamić. Długie, lekko falowane rude włosy nigdy nie związane- z dumą okazuje
swoją niezależność. Duże, otulone długimi rzęsami oczy, na ogół zielone, w przypadku zbyt dużej dawki
strachu lub gniewu zmieniające barwę na czerwone. Jasna cera, na skroni jeden
pieprzyk.
Zazwyczaj narzuca na siebie
ciemnozielony, długi płaszcz z kapturem, pod którym skrywa strój kobiety,
której dość dobrze się wiedzie- gorset, ciasno ściągnięty i spódnica. Często do skórzanego pasa noszonego na
biodrach przypina sztylet i masę rozmaitych sakiewek. Nosi wysokie, skórzane buty. Zawsze ma przy
sobie dużo poukrywanych w różnych miejscach przydatnych… gadżetów.
Na szyi na ogół nosi
pentagram z czerwonym oczkiem w środku, zawieszony na grubym łańcuchu.
Charakter: Trudny do opisania. Każdy ma o niej inne zdanie.
Potrafi być miła i uwodzicielska, ale także szorstka i brutalna. Na ogół jednak
widać po niej, pod maską podejrzliwości i czujności, sympatyczną towarzyszkę,
lubiącą jak każdy się pośmiać i użyć przyjemności. Nie można jednak nazwać jej
wylewną.
Historia: Typowy żywot prześladowanej wiedźmy. Początkowo
uczyła ją matka i kobiety z osady, dla których magia była nie przekleństwem, a
darem. Chlubą. Po pamiętnej nocy, podczas której sama w nastoletnim wieku
niemal spłonęła we własnym domu, a jej matkę wywieziono w żelaznej klatce,
zdana była tylko i wyłącznie na swój spryt i talent. Dlatego przez wszystkie
kolejne lata podróżowała z wioski do wioski, nigdzie nie pozostając na dłużej.
[Przepraszam za dość długą nieobecność. Uroki wakacji.]
